Od zeszłego roku w tym dniu ciśnie mi się na usta pierwszy wers piosenki o weselu Moralnych: „No i stało się, cholera!”. Bo to, kurwa, niewiarygodne, że człowiek jest już tak stary, kiedy wcale tego nie czuje. Metryka zazwyczaj kłamie, ale u mnie jakoś do dziewiętnastych urodzin nie rozmijała się aż tak z rzeczywistością. Aż tu nagle bum i rok temu się rozjechała jak Mandaryna z playbackiem. Coraz częściej mam ochotę bujać ludzi w tej kwestii. Na przykład dzisiaj obwieścić, że to dopiero dziewiętnaste, a nie… tego, no… dwudzieste pierwsze. Kto wie, czy nie zacznę. Przy moim póki co bardzo nie-starczym wyglądzie mogłoby się to udać.
Ale jest jedna rzecz, dla której nadal lubię 5 stycznia. Życzenia. Fajne życzenia, zresztą.
„Wszystkiego naj naj. Czeskiego rumu :)”
„Sto lat, sto lat! Niech żyje Daga nam! :D”
„Zdrówka, szczęścia i zero wizyt u dentystów :)”
„Wszystkiego najlepszego, w tym powodzenia na maturze :)”
„Przyjmij te życzenia: szczęścia, zdrowia i jelenia. Dużo imprez aż do rana i miłego całkiem pana ;D”
„Wszystkiego dobrego! Zdrowia, szczęścia, pomyślności, lalallala. To śpiewałam ja dla Ciebie :)”
„(..) wielu kabaretowych wrażeń i szybkiej nauki gry na gitarze bo może Nam coś kiedyś zagrasz :D”
„Takich zdaunionych pomysłów jak teraz, gwiazdki z nieba, albo kogoś kto jest znacznie bliżej. xD”
„Dziś z najlepszymi życzeniami spełnienia marzeń i oczekiwań puszczam oko 😉 do Daguchny. A puszczam oko, bo obchodzisz droga Dagmaro <<oczko>>. Gratki i jeszcze raz wszystkiego naj :)”
„Abyś umiała z zamkniętymi oczami zagrać na swojej gitarze wszystko co zechcesz!”
„Dziecko drogie. No to matka Ci życzy: zdrowia, szczęścia, słodyczy 😛 Dużo Neonów, (…) dużo alkoholu, mało kaców (…). I natchnienia do pisania ;> I nie wiem. I małych azazelów ]:-> I w ogóle.”
„Nie znam Cię na tyle, żeby Ci życzyć coś szczerego i fajnego, więc życzę tylko żeby matura poszła co najmniej wystarczająco dobrze 🙂 No i żebyś była szczęśliwa, gdziekolwiek i z kimkolwiek będziesz (…).”
„Staruszku 🙂 wszystkiego najlepszego! X z Y i panem Z w zestawie. Samych dobrych spektakli. Ciepłych skarpetek zimą. Żurku… To znaczy… Białego barszczu z jajkiem. Duuuuużo uśmiechu, cierpliwości, no i powodzenia, takiego ogólnie pojętego, w całym życiu :)”
„Urodziłaś się jakby dziś, tylko kilka lat wcześniej. Ale świętujesz co roku, prawie jak Jezus. 😀 Z tej okazji życzę Ci wszystkiego bardzo dobrego, a nawet lepszego, niż przeciętne <<bardzo dobre>>! :D”
I jeszcze urodzinowy autoportret. Wprawdzie w SP Studio robiony, ale po primo – liczą się intencje, po secundo – na tym też można palnąć dzieło, a po tertio – od Klaudii :3
Czyli w sumie jeszcze nie jest tak źle. No i najważniejsze – mam pocieszającą świadomość, że za rok będzie gorzej 😀
e tam, dla kogo ważne są cyferki, póki dwójka na początku ;-)podpisano: babcia d.
A ja nic nie wiedziałam, co za wstyd! Tak więc, spóźnione, bo spóźnione, ale szczere: stu lat w zdrowiu, szczęściu i szeroko pojętej pomyślności i tego, o czym tak najbardziej na świecie marzysz. Zdanej matury? Faceta? Dobrej roboty? Nie wiem, wybierz sama :*A ja wciąż mam jedynkę na przodzie 😀
Dziękuję :*