Autumnalki

Pierwsze tygodnie klasowomaturalnego życia zdają się upływać mi dosyć bezboleśnie. Naiwnie nadal mam przekonanie, że dam radę zdać cztery przedmioty, a i odnalazł się na szkolnej liście mój wymarzony temat, który dotychczas był uznawany za zaginiony w akcji. No i jeszcze mimo początkowego nieogaru i ciągłej nauczycielskiej presji daję sobie ze wszystkim radę. Nie jest źle. Pesymistycznie dodałabym, że na razie, ale ciii. Trzeba być dobrej myśli 😛 Plany na najbliższy tydzień – pójść do „ksero” po jeszcze jeden formularz deklaracji, ładnie i czyściutko wypełnić (ze skreśleniami od linijki, inaczej polonistka mnie zje) i złożyć. I będzie krok do przodu. A idąc do przodu zawsze, ale to zawsze można do czegoś dojść. Do czego, to się jeszcze zobaczy.

 

Na odciążenie steranego wizją matury umysłu uplotło się trochę planów. Już w sobotę premiera „Lilli Wenedy”. Swoją drogą to kształcące jak diabli – chcąc wiedzieć, o co cho, przeczytałam oryginał i nagle na fakultetach z polskiego mnie olśniło, że postać Rozy to odwołanie do Kasandry jako archetypu złowróżebnej wieszczki 😛 Przyznam szczerze, że nie mogę się doczekać. Trochę ponad dwumiesięczna przerwa w wizytowaniu mojej ulubionej instytucji kultury jednak robi swoje i takiego wyposzczenia nawet drugie wyjście na „Kolację dla głupca” na powitanie nowego sezonu nie zaspokoi ;D Plany kabaretowe wbrew oczekiwaniom także zaczęły się jakby układać same. Może tydzień temu na jakimś słupie ogłoszeniowym dostrzegłam plakat reklamujący występ… Artura Andrusa. No i się doczekałam, „Wulkan” przyjedzie i do nas. Na normalny występ, bo prowadzenie 20-lecia Paki to takie pół gwizdka i tylko kawałek ciasteczka, które lepiej smakuje zjedzone całe. Zaczęłam się troszkę zastanawiać, co też się stało, że go zaprosili. W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie wyręczyła mnie oczywiście Klaudia, podsuwając mi link do jakiejś stronki. Jeleniogórska Scena Kabaretowa is back. W październiku Andrus, w listopadzie MoCarci. Niestety z tych drugich trzeba będzie zrezygnować ze względu na cenę biletu – 60 złotych za siedzące. Wprawdzie loże i balkony chodzą taniej (45, 35 zeta), ale po różnych doświadczeniach teatralnych te miejscówki za przeproszeniem pieprzę. Ale gest zaproszenia ich tutaj jak najbardziej doceniam. Oczywiście żeby nie było tak różowo, wspomnieć muszę, że (tradycyjnie, chciałoby się rzec) obok tak kuszących do bólu i dawno nie widzianych u nas artystów w planie na ten rok pojawił się epicki babol. Zgaduj, zgadula. Oh, si. Oczywiście Paraporąbani. To nie było chyba zbyt trudne. Nie rozumiem tego zupełnie. Pomijając zupełnie moją szczerą antypatię do tych wycieruchów, to nie jest zbyt inteligentne zapraszać ten sam kabaret bodaj trzeci rok z rzędu. A tyle fajnych ekip, których jeszcze w Jeleniej nie było, możnaby zaprosić. Jurków nigdy nie było. Słuchajciów od jakichś czterech lat nie proszono. Wyrwigroszy od trzech. Ale nie, ale nie. Trzeba ich, bo to „krajanie”. Podobno mają grać tą razą nowy program. Niby to zawsze jakaś szansa, że owymi wycieruchami być przestaną, ale w ich wypadku w odrodzenie już nie wierzę. Mam tylko nadzieję, że na 2011 mają lepsze propozycje… i że znowu nie będzie „odjazdowych” akcji z rezerwacją biletów.

 

Poza tym dochodzę coraz silniej do wniosku, że ludzie to świry, irytuję się co i rusz nie działającym Facebookiem, oglądam „Ratowników” przez niejakiego Przemka Bluszcza i wypatruję pana listonosza z płytką DVD Młodych wygraną przy pomocy Painta, myszki i bólu nadgarstka 🙂 Ot, mix and match. Typowa cisza przed burzą. Sobotnią 😀

4 myśli na temat “Autumnalki”

  1. omamuniu, Andrus solo? chyba bym umarła ze szczęścia! a MoCarci się cenią, fuckt fucktem. osobiście dałam za ich koncert około ośmiu dych (z tego co pamiętam, nie ma to jak krakowska cena, pff), ale jak na złość jak mi się zatęskniło za ich występem lajf – to nigdzie nie grają w krk.Andrusa zazdroszczę jak japierdziu!

    1. Ja też bym umarła, ale poczekam z tym do momentu zdobycia biletów lepiej 😀 Podobnie odczucia miałam wobec niego (tj. gdy miałam straszną chęć – jak na złość nigdzie w pobliżu nie grał), toteż… chociaż wiem, że to nieładnie, to cieszę się, że tym razem to mi ktoś zazdrości występu, a nie (jak zazwyczaj) ja komuś 😉

  2. Za to pierwsze tygodnie drugoklasowiczki mijają cholernie źle, nauczyciale rzucają się na nas jak SwEeT13 na Justina Biebiera ;]I straszą nas maturą. Bue.A jakie żeś przedmioty wybrała?I jeżeli chodzi o temat mauralny taż mogłabyś mi podpowiedzieć coś ;]”Kolacja dla głupca”- oglądałam jeden raz w Rzeszowie, ale mam nadzieję wybrać się znowu ;]

    1. Zawsze straszą.Nie wiem, jak to będzie, bo to co roku się trochę zmieniają, ale ja osobiście mam „Omów motyw Szatana w literaturze i innych dziedzinach sztuki. Analiza wybranych dzieł”. Dobre były też „Obraz polskiej rzeczywistości społecznej i politycznej w tekstach Kazimierza Staszewskiego i innych muzyków tego okresu. Omów wątki i poetykę tych utworów”, „Rzeczywistość Polski XX w. w tekstach muzycznych. Zbadaj wpływ realiów na język i tematykę piosenek. Omów na wybranych przykładach” albo „Udowodnij tezę, iż polskie teksty rock’n’rollowe są alternatywą poezji XX wieku. Posłuż się przykładami, przeprowadź analizę formy i problematyki” 🙂

Skomentuj durmik@op.pl Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *