Stagnacja feryjna

Po każdym, mniejszym lub większym (porównywalnym do bomby atomowej) kopniaku od losu trzeba wrócić do normalnego życia. Też mało różowego w sumie, bo chamstwo i warcholstwo szerzy się nieustannie i włazi nawet tam, gdzie się go nie spodziewasz. Miałam wątpliwą przyjemność zanotowania do prywatnego dossier kolejnego rodzaju parapetów. Tym razem są to egzemplarze, które nie dość, że przy każdej pierdole wytaczają przeciw tobie armaty pseudofilozficznych argumentów, to jeszcze gdy te nie podziałają, zaczynają podeptywać po rzeczach, których szarganie jest dla ciebie zniewagą wymagającą przelania krwi. A wszystko w imię udowodnienia swojej wyższości w sprawach tak banalnych, z których ludzie mądrzy nie robią wideł. Chłystki pieprzone. Mordy by się chętnie obiło, niestety, to ponoć karalne. A wielka szkoda.

 

A tak poza tym cierpię na typowy dla siebie syndrom – mam masę wolnego czasu (ferie przyszły), a nic mi się nie chce. Z kolei kiedy tego czasu nie mam za wiele, mam wiele masakrycznych wręcz chęci na robienie czegoś. Ot, cała ja. Za dziewięć dni występ Neo-Nówki w Jeleniej, za osiem czytanka w teatrze (wreszcie po dłuższej przerwie będę się mogła wybrać), a już za cztery Przegląd Piosenki Debilnej na Wrocku. Poza tym planów szczególniejszych brak. Może wypadałoby wreszcie pozaliczać te wszystkie kabaretowe płyty DVD, które i rok już czekają? A może jakiś zaległy film, np. Abelardowy „Towar”? Może… tylko, kurna, mi się jakoś tak strasznie NIE CHCE…!

… Co nie zmienia faktu, iż liczę, że mi się zachce. Bo potem to kiedy?

2 myśli na temat “Stagnacja feryjna”

  1. oj jak widzę to jest zaraźliwe, bo i u mnie podobnie. choć mi w zasadzie mija. teraz mam etap pracy która czeka tylko mi nie to że się nie chce ze względu na lenistwo ile na to, że znów wyjdzie na to, że czegoś nie potrafię…mam jednakowoż nadzieję, że Twój stan szybko się poprawi i wyzdrowiejesz:)

Skomentuj ~Kitty Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *