4 lata

Tak więc równo 4 lata temu o godzinie 14:51 powołałam do życia ten oto blog, na którym w tej chwili przebywacie. Przez ten czas odwiedziło go 57925 osób, a 662 pozostawiło swoje komentarze – pod notkami, zdjęciami, w księdze gości. W 2004 roku (a właściwie przez jego ostatni miesiąc) napisałam 5 notek, w 2005 roku – 59, w 2006 – 70, w 2007 – 88, a w 2008 (a właściwie przez jego 11 miesięcy) – 72, co w sumie daje przerażającą liczbę 294 notek. Nie sugerujcie się tym zanadto. Przez pierwsze półtorej roku z racji pisania z kafejki ilość nie przekładała się na jakość. Pierwszy „sytszy” post wysmażyłam 6 października 2006 roku, posiadając już własnego peceta – nosił on tytuł „Znowu Wrocław :)” i opowiadał o wyjeździe do stolicy Dolnego Śląska na wykłady z okazji Festiwalu Nauki, jaki miał miejsce 18 września. Btw. tego samego dnia nabyłam i przeczytałam „Samo-loty” Stokowskiego i przeszłam na „wyższy poziom mocy”. Na ilość komentarzy też trzeba kłaść poprawkę. Przez całkiem długi czas nie zdawałam sobie sprawy, że są takie komentarze, które trzeba sprzątać, bo ich wartość zasadniczo jest zerowa. Ale liczba robi wrażenie, ne? 😉

Zauważyłam, że lektura bądź chociaż „przelot” po notkach od 1 grudnia 2004 do 1 grudnia 2008 to dosyć ciekawy zapis przebiegu pewnych ewolucji. Społecznych, emocjonalnych, artystyczno-duchowych i innych. Bo i w sumie okres nastoletni to u człowieka okres zmian i kształtowania się. To też trochę kronika, albowiem odnotowane są tam różne całkiem ważne wydarzenia. Wycieczki, konkursy, wyjazdy, koncerty, początki babrania się w kabarecie i inne przygody. A i trochę pamiątka po czasach, kiedy pewnych ludzi uważałam za swoich kumpli i naprawdę równych koleżków. Czas i inne rzeczy solidnie zweryfikował te poglądy na sporą część z nich, która okazała się być gromadką dwulicowych szmat, przygłupawych dupoliżców i innych takich. No cóż. Bywa. Ale czasem trochę mi tęskno za tamtym okresem – trochę ułudnym, ale miłym.

Nie no, były też dobre strony. Nawet znakomite, bo czasem się zdarzyło, że jakiś bohater mojej notki trafiał tu, przeczytał parę miłych słów o sobie i komentarz pozostawił. W pierwszym z nich podkochiwałam się jako młodziutka panienka i życzyłam mu w duchu dużo nowych ról, bo malutko ich miał. Opisałam swoje zaskoczenie i zadowolenie z jednej z nich, a on napisał, że to miłe. Btw. troszkę z nim później mailowałam. Ciekawe, czy pamięta jeszcze. Potem był jeszcze minięty podczas imprezy w mieście kabareciarz i dwóch aktorów podówczas związanych z naszym teatrem, którzy mogli o swoich kreacjach w spektaklach co nieco poczytać. O jednym pisałam z wielkim zachwytem, słusznie zresztą. W efekcie to zapoczątkowało pewien ciąg okoliczności zakończony znajomością. Jedną z najlepszych, na jakie miałam szczęście trafić.*

Jakby ktoś pragnął mi składać życzenia, to zapraszam. I tak pewnie nie będzie ich wiele (w końcu jako osoba zgodna ze sobą jestem zbyt niepopularna, by otrzymywać morze komentarzy), ale cóż tam.

 

 

* Jak ktoś odgadnie wszystkich czterech, ma u mnie piwo.

6 myśli na temat “4 lata”

  1. Udostępniasz nam 4 lata swojego życia:) Kiedyś, w dalekiej przyszłości zajrzysz tu i miło będzie powspominać… Przypomnisz sobie, co się z Tobą działo w najciekawszym okresie życia, pełnym zmian. Ogólnie to dzięki za wszystko, co mogę tu znaleźć:**

  2. sto lat, sto lat, niech zyje,zyje nam! pospiewalabym dalej,ale falszuje i gardlo mnie boli :> :-** /poza tym wydaje mi sie,ze Ten czlowiek pamieta jeszcze 🙂 ;-*

  3. Gratuluję tak pięknej rocznicy :)Bo chociaż nie zawsze się z Tobą zgadzam nie wyobrażam sobie nie zajrzeć tu co jakiś czas.Wielu takich rocznic blogowych życzę!

  4. Jeżeli chodzi o bohaterów notek którzy mogą czytać nasze blogi (zarówno pbl jak i te tutaj) to wielu artystów kabaretowych śledzi nasze postępy w blogowaniu. Miałam się okazję przekonać na własnej skórze.Życzę wytrwałości w pisaniu 🙂

  5. fajnie jest tak powspominac. ja miałam swojego pierwszego bloga 2 lata, teraz mam ten o Łowcach. bardzo dużo się zmienia, na blogach najlepiej to widac.. życzę następnych rocznic :)). pozdrawiam.maryjusz.blog.onet.pl

Skomentuj lennika@onet.eu Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *