Podkarmiona wiarą, że KMN może się wygrzebać ze stanu poupadkowej stagnacji, zdecydowałam się poświęcić swój cenny czas na obejrzenie pierwszej części ich „Bajek nie tylko dla dzieci”. Parafabularny sposób konstrukcji, znany chociażby z „Historii świata…”, raczej zachęcał na dzień dobry. Kanwą całości miały być perypetie czterech mężczyzn, pod których opieką pozostawiono małe dziecko i którzy, by je uśpić, a i zabić czas do powrotu jego rodzicielki, snują różne, niekoniecznie grzeczne, bajki.
Mieliśmy więc historię o dziadku jednego z panów, który pracował w cyrku, pełnym różnorakich dziwaków i oryginałów, takich jak śpiewająca pchła czy koreański teatr. Była opowiastka o pewnym małżeństwie (tak, tak, dobrze myślicie, dokładnie o tym), które przypadkiem wywołało dżina z butelki po piwie. Pojawiła się bajka o piratach i ludożercach – ojcu i synu nie(ludo)jadku. Opowiedziano także historyjki o strachu na wróble i gangu wróbli, o starej matce, jej synu i raczej mało pożądanym gościu, pilocie Pirx i jego dzielnej załodze… Celem uspokojenia dziecka nawet śpiewano szantę. Była też kapka dawnych Moralnych – Karolina Rabenda odśpiewała „Dziewczynkę z zapałkami”, jedną z najpiękniejszych piosenek w ich repertuarze, jeśli nie jedną z najpiękniejszych w ogóle. I chyba to był jedyny moment programu, który naprawdę robił wrażenie. A reszta… no cóż, zupełnie jak bajki – ładne, kolorowe, zabawne, całkiem nieźle zagrane, ale nazajutrz, rano, po przebudzeniu, totalnie ulecą z pamięci. Program przyzwoicie zrobiony, ale nic ponad poziom wymagany przez ową przyzwoitość. Nie ma fajerwerków humoru, gry aktorskiej, mocnych puent… Tylko kostiumy pięknie wykonane, ale przecież to nie one mają być kwintesencją całości. Gdyby jakiś młodziutki, dopiero wybijający się kabaret zrobił taki program, to zapewne byłoby coś, dobre uderzenie na wejście. Ale przecież podobno KMN to „najlepszy kabaret w Polsce”, więc…
W każdym bądź razie tyle jestem w stanie stwierdzić po pierwszej części. Jeśli za tydzień, po drugiej, będę miała coś do dodania, to dam znać.
A fan(k)i i tak będą piszczeć z zachwytu…
Już myślałam że tylko mi się nie podobało, a słusznie, szału nie było wręcz przeciwnie.
Ponieważ włączyłam w momencie, gdy zaczynała się „Dziewczynka z zapałkami” trudno mi oceniać całość, ale dwie rzeczy muszę pochwalić. Po pierwsze realizację – tzn. jakoś mało oszalałych kamer, mrugających dekoracji itd. A ten śnieg w „Dziewczynce…” tylko dodał uroku, choć zazwyczaj komputerowe upiększanie rozprasza.No i ta trochę Tygodnikowa formuła zapowiedź-rysunek-skecz. Tylko szkoda, ze skecze takie trochę nijakie…
KMN to polonisci a nie aktorzy Daga.Oczekujesz na dobrą grę aktorską?
Neo-Nówka też nie aktorzy, a jakoś potrafią… kwestia chęci.
Ja byłam na tym nagraniu w Rotundzie. Może nie było fajerwerków ale było na prawdę bardzo fajnie. I to co się działo na żywo nie umywa się do tego co pokazano w TV. A co do ich gry aktorskiej to wg mnie są świetni! 😀
Po KMN spodziewałabym się dużo więcej. Nie było źle ale trochę monotonnie i zdecydowanie bez fajerwerków.