Prehistorion: Popierdółka

W piątek matka przyniosła świeżą „Gazetę Wrocławską”. Z racji, że nazajutrz wypadało Wszystkich Świętych, okładkę zdobiło parę zdjęć znanych osób, które w ciągu ostatniego roku przeszły na ciemną stronę mocy. I na samo dzień dobry niesmak. Obok osób, których można było nie lubić, ale ich zasług jednak nie da się umniejszyć – prof. Geremka, Jana Kaczmarka, Ireny Sendlerowej, Wojciecha Dzieduszyckiego i Williama Whartona, umieszczona została Agata Mróz, znana z tego, że była znana i umarła. „Ładnie to tak?” – pomyślałam.

Po zagłębieniu się w lekturę „Gazety…” i dojście do kilku stron poświęconym owym „nieobecnym” poczucie niesmaku sięgnęło niemal zenitu. Wspomnanemu już hrabiemu Dzieduszyckiemu poświęcono ledwie dwie malutkie kolumienki! Jemu, osobie o wielu talentach (artysta kabaretowy, śpiewak operowy, dyrygent, aktor, dziennikarz, recenzent muzyczny i teatralny) oraz bardzo zasłużonej dla Dolnego Śląska, co i wy możecie odczuć – idźcie do kuchni i zobaczcie, czy czasem w szafce nie macie paczuszki Mąki Wrocławskiej. A to właśnie on opracował jej recepturę i sposób produkcji. Bo mimo tytułu szlacheckiego nie stronił od pracy i nie miał „dwóch lewych rąk”. No, ale tak – mama mi przypomniała, że przecież miał epizod z ubecją, albowiem sytuacja przymusiła go do współpracy – a w polskim Kaczylandzie to grzech śmiertelny. Jeszcze mniej miejsca poświęcono znakomitym reżyserom Piotrowi Łazarkiewiczowi, Jerzemu Kawalerowiczowi i Janowi Różewiczowi, niemniej znakomitemu aktorowi Gustawowi Holoubkowi, operatorowi Edwardowi Kłosińskiemu… Za to panience Agatce Mróz, której stawianie w jednym szeregu z tymi ludźmi byłoby dla nich niewybaczalną obrazą, poświęcono pół strony z wielkim zdjęciem. Z czego oczywiście cały tekst nie dotyczył jej działalności siatkarskiej (zresztą nieszczególnie wyróżniającej ją w tłumie innych siatkarek), a „bohaterskiej walce z chorobą” – czytaj medialnemu cyrkowi, jaki wokół niej się dział i temu, że wraz z mężusiem spłodziła i urodziła dzieciaka ze świadomością, że go osieroci (co media nazywały „bohaterskim macierzyństwem”).

Pocieszający może być jedynie fakt, że równie dużo miejsca wraz ze zdjęciami zajęły wspomnienia ludzi naprawdę wybitnych, tj. Jana Kaczmarka – znakomitego komika i autora przepięknych piosenek kabaretowych, Bronisława Geremka – jednej z najtęższych głów w polskiej polityce oraz Irenie Sendlerowej, która nie dość, że w czasie wojny była na tyle szalona, by cichaczem wynosić z getta żydowskie dzieciaki, to jeszcze Niemcom nie udało jej się za to utrącić głowy. Chociaż to żałosne, że jakąś podfruwajkę, która guzik w życiu zrobiła i żadnych talentów szczególnych nie miała, postawiono na równi z ludźmi, którzy naprawdę coś tam sobą reprezentowali i to całkiem duże „coś”.

 

Niby pierdół, a jednak niesmak pozostał. Matko, w jakim kraju ja żyję?…

3 myśli na temat “Prehistorion: Popierdółka”

  1. Podpisuję się.Jest mi oczywiście niezwykle przykro z powodu śmierci Pani Mróz. sama uroniłam z tego powodu niejedną łzę, ale ideologia do tejże śmierci dopisywana to już inna para kaloszy.Nie sądzę, żeby faktycznie jej publiczna walka z chorobą i cyrk medialny wokól tematu w znaczącym stopniu przyczyniłay się do zwięszenia liczby potencjalnych dawców szpiku. Drażni mnie jej mąż, który rżnie bohatera, bo , ja sam to ujął, zajął się osieroconą córką.To JEGO córka, na Boga!Nawiązując niejako do tematu- myślę sobie ,że najlepszą formą upamiętnienia wielkich ludzi byłoby szerzenie i propagowanie ich życiowego dorobku a nie przypominanie sobie o nich tylko z okazji 1 listopada.Takie „odfajkowywanie” osobistości, które pożegnały się ze światem w mijającym roku jest wedłu mnie zbyt pobiezne i przez to niesmaczne i nieadekwatne do ich wkładu w życie kulturalne, polityczne czy społeczne.

  2. a może to dlatego, że to człowiek jak i tamci. a może dlatego, że młoda, a reszta to jednak starsze osoby. a może dlatego, że jednak się zmagała, że nie był to wypadek,a poważna choroba. a może dlatego, że komuś jej walka była potrzebna.to, że ja-ty-my nie doceniamy, mierzi nas, nie rozumiem, nie chcemy rozumieć nie oznacza, że coś nie jest cenne, ważne, rozumne, potrzebne. a może coś jest popierdółką, ale w Twoim słowniku? czy ktokolwiek ma prawo zestawiać, porównywać życie? tak tylko pytam.

Skomentuj ~Agata Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *