Kabaret Skeczów Męczących vs. Kabaret Młodych Panów

Przychodzę do domu, włączam telewizor i nagle mnie olśniło, że dzisiaj jest kolejny premierowy pojedynek kabaretowy. W dodatku jest to „twórczy fighting” między Kabaretem Skeczów Męczących a Kabaretem Młodych Panów. Początkowy „dresiarski” pojedynek na rymy i „czy umicie tak” zajechał ostro bezsensem i mimo striptizu Roberta i Misiula nie nastrajał optymistycznie. Ale dobra, pożyjemy, zobaczymy – pomyślałam. Nazw konkurencji nie przytoczę, gdyż były ułożone w stylu zadań maturalnych i tylko wariat byłby w stanie spamiętać je w całości.

Jak myślicie, co by było, jakby KMP-owscy policjanci zatrzymali Jacka Krzynówka (granego oczywiście przed Jarka z KSM-u?). A przypomnijcie sobie Halamowskie spotkanie nadludzi. I podkręćcie to na styl KMP i KSM. Ogółem niech lepiej się więcej nie spotykają. Bo będą ofiary w ludziach i każdemu trzeba będzie wpisać w akt zgonu jako powód zejścia śmierć ze śmiechu.

Potem było coś o pewnym portalu społecznościowym. KSM śpiewająco z „Naszą klasą” (ogółem kandydat na nowy przebój), a następnie premiera telewizyjna – skecz o Naszej Klasie. Kawałek już widziałam tuż po PaCE (niech żyje mój prywatny paparazzi), ale reszty nie. I dobrze, bo jak widziałam, nie byłoby zabawy. Wejście Andżeli zabija, podobnie jak zachowanie Mateusza w roli typowego geeka (chociaż już kiedyś gdzieś wspominałam, że mimo, iż wielbię go w rolach rozkosznych ciap, to chcę grania ostrzejszych postaci). „Mówiąc w skrócie – skecz jak ta lala”, jak to nadobnie ujął pan Kryszak.

No i stało się. Po primo – chciałam Mateusza w ostrzejszej roli – jest. Jako dres. A po secundo – mam pierwszą parodię „W aucie” Sokoła i Pono. Utrzymaną w podobnej stylistyce jak oryginał, ale tematycznie bardziej dostosowane do ludzików, którzy tą piosenkę śpiewają wracając z „baletów”… Efekt jest cokolwiek zadowalający, chociaż jak dla mnie wymaga to podrasowania, na co rzecz jasna liczę.

Klimaty motoryzacyjne, więc KSM wyjechało ze skeczem o kraksie. Póki co jeszcze nie jest zbyt zgrany, więc ogląda się nader przyjemnie. I ogółem morał jest jasny i przejrzysty – jedź ostrożnie, jeśli nie chcesz spotkać pewnego gościa w niebieskiej bejsbolówce, księdza dorabiającego jako konsultanka Avonu i chłopca wrzeszczącego, że on wie, co się stało i wie, co należy zrobić.

 

I znowu na koniec miodzenia będę musiała machnąć łyżką dziegciu. Ale za to potężną. Totalnie nie podoba mi się to, co obecnie Dwójka robi z pojedynkami. Kiedyś z jednego nagrania robiono dwa odcinki po 40 minut. Teraz nagle z całości robi się jeden półgodzinny kawałek. Ale to już chyba mówiłam tydzień temu… Tjaaa. Bardziej mnie pokopało, jak z łaski swojej zorientowałam się, że to nie są jak kiedyś ot, po prostu starcia dwóch kabaretów, które mają być śmieszne (starcia – kabarety zazwyczaj są z założenia), a zwycięstwo było ledwo symboliczne. Teraz jest system turniejowy, a zwycięzca przechodzi dalej. Pytanie ino po co. Tym bardziej, że do pojedynków zestawiane są grupy reprezentujące totalnie różne style humoru. Kiedyś to miało jakiś sens – przemieszanie różnych styli dawało śmieszne dla widza efekty. Teraz może też daje, ale przy okazji obie ekipy są mierzone tą samą miarą. Jedna zawsze na tym wyjdzie jak Zabłocki na mydle. Ale no cóż, niezbadane są wyroki Rotundy. Cieszmy się, że w ogóle jeszcze programy kabaretowe dla telewizji są robione, mimo tego, że różni „kabaretowi puryści” próbują nam wcisnąć kit, że kabaret nie powinien wychodzić poza małe piwniczki artystyczne, kameralne salki i festiwale. A tak to, mimo lekkiej „psychicznej czkawki”, zobaczyłam sobie parę nowych numerów i dwie lubiane przeze mnie grupy. Może i nie było to wydarzenie na miarę „Wespół w zespół”, ale chwilę uśmiechu i zabawy przyniosło. A chyba o to chodzi.

3 myśli na temat “Kabaret Skeczów Męczących vs. Kabaret Młodych Panów”

  1. O tak za krótkie. Ciężko sobie nawet wyobrazić co mogło się dziać w „Rotundzie” i oceniać. Pod tym względem wcześniejsze „Pojedynki” bardziej mi się podobały. Teraz nawet na itvp.pl nie „wrzucają”. Plus, kilka premier. Duży plus;) Drugi plus-nowe wcielenia:)

  2. KSM-u za dobrze nie znam, więc ciężko mi porównać ten występ do jakiś innych, tym bardziej, że to co pokazali wczoraj już widziałam, natomiast co do KMP-ja wierzę mocno, że stać ich na więcej,w związku z czym choć kilka razy się wczoraj uśmiechnęłam, to nie było to aż tak porywające jakbym oczekiwała. może powodem jest fakt tej okrojonej realizacji…. niemniej „w aucie” podrasowane może pociągnąć tłumy. jedno z czym się zdecydowanie zgadzam, to postulat o Młodego w roli czarnego charakteru…mimo tej słodkiej buzi 🙂

  3. Nie potrafię odnieść się sensownie do pojedynku, ze względu na to, co w sposób niezwykle widoczny zrobiła z nim telewizja polska. Oglądanie nędznych strzępków występu, niudolnie posklejanych jest iryrujące.Po obejrzeniu relacji telewizyjnych z LWHiS i ostatnich dwóch pojedynków mam nieodparte wrażenie, że telewizja za wszelką cenę chce ograniczyć dostęp widza do tak cennej formy ekspresji artystycznej jaką jest kabaret, żeby udostępnić czas antenowy porażającym w przekazie i treści horrorom typu m jak milosc…

Skomentuj ~trixy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *