Głupota – śmiertelna choroba przenoszona drogą kropelkową

Przerażają mnie pewne osoby. Piekielnie puste osoby, nie reprezentujące sobą niczego poza szpanem i przyjaźniami opartymi na wazelinie. Banalne do bólu, przewrażliwione na własnym punkcie, udające niewiadomo kogo, a tak naprawdę zżarte przez własne kompleksy i wyobrzymione problemy, które oczywiście każdy wokół musi znać i szukające na siłę akceptacji, gdzie się da. Bo one nie istnieją, jeśli wokół nich nie ma szumu! Każdy musi wiedzieć, jakie to one są cool i trendy, bo mają zajebiste konktakty! Sa po prostu genialne i fantastisch, jak to mawia jedna moja po części niemieckojęzyczna znajoma. One nie mogą nie mieć racji. Po prostu tak już jest odgórnie ustalone. Nie ma innej opcji. Znaczy jest, możesz im wygarnąć, pokłuć po oczach prawdą, ale zemsta będzie gorzka. Zostałam okrzyknięta „tą złą” za próbę postawienia spraw do pionu i wygląda na to, że owe osóbki, które zostały tak brutalnie obrażone usiłowaniem powiedzenia im, że robią źle i głupio, zrobią wszystko, by jak najwięcej osób miało mnie za paskudę i mendę. Wygląda na to, że nie omieszkały nagadać najgorszych głupot na mój temat osobom, których sympatia ma dla mnie sporą wartość – głównie duchową. I co? I jajco, wszystko się może posypać przez kilka nadętych kretynek, które mają coś wspólnego z błędnymi rycerzami (czyt. zakute łby). Liczę tylko, że ich słowa będą niczym przeciwko mnie, bo i moja wartość sama się obroni i oni nie są głupi, ale przez kilka długich języków nijak nie współpracujących z mózgami mam utrudnione zadanie. To jest po prostu żałosne. Zachowanie na poziomie podstawówki, chociaż dzieci w tym wieku, które znam, nie są tak perfidne. No cóż, niektórzy mocni są tylko w gębie – i jedynym sposobem na nich jest moc w działaniu. Tym bardziej, że osoby, które przezacnie raczyły mnie obsmarować, tak naprawdę, brzydko się wyrażając, gówno o mnie wiedzą. Tylko tyle, ile same sobie wymyśliły. Czyli naprawdę nic. Bo skoro nie istnieją ludzie obdarzeni wyłącznie wadami, to nikt nie ma prawa w takim świetle mnie przedstawiać, nie podpierając się żadnymi wartościowymi argumentami. Btw. nie ma też ludzi o samych zaletach, co niestety dla kilku osób nie jest zrozumiałe. A szkoda. Może wreszcie nie musiałby szukać akceptacji, gdzie popadnie, bo gdy człowiek ma w sobie to „coś”, coś dobrego, to ludzie sami będą się pojawiać.

 

Jak to dr House w dzisiejszym odcinku trafnie strzelił, dżuma jest uleczalna, w przeciwieństwie do parszywego charakteru. A szkoda. Gdyby wynaleziono lekarstwo na parszywy charakter, rozeszłoby się na pniu.

3 myśli na temat “Głupota – śmiertelna choroba przenoszona drogą kropelkową”

  1. To fakt. Nie chodzi o to, że ktoś jest nie wykształcony itp, bo do takich ludzi nic nie mam. Baa.. Jest wiele niewykształconych, a inteligentnych i dobrych osób. Najbardziej denerwują mnie takie „puste” dziewczyny… właśnie takie opisane przez Ciebie. Powiedziałaś otwarcie co myślisz, a one zamiast się zastanowić nad sobą, od razu stwierdziły, że to Ty jesteś tą złą..

  2. Daguś, ja to powtórzę-teraz publicznie-bądź moim Panem i Władcą, duchowym kierownikiem i kimkolwiek chcesz tylko proszę-bądź taka właśnie jak jesteś.A co do tematu notki-w moich stronach mawia się – z braku chleba i bułka dobra, ale ja pierdziele półśrodki i godzenie się na to, co mi z gruntu nie odpowiada. Nie po to mamy mózg, inteligencję i wszystkie inne potrzebne środki wyrazu aby siedzieć cicho jak w komórce i przymykać oczy na zachowania puste, drażniące. I nie po to do ciężkiej cholery mamy tę wolność słowa, żeby nie można było tego głośno powiedzieć-a jak się ktoś na prawdę obraża to wcale nie gorzej dla prawdy, a dla tych co to „zawsze wiedzą lepiej”.

Skomentuj ~Gosia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *