Trzeci idiota

Wczoraj, rzucając co rusz okiem na ekran telewizora w oczekiwaniu na ukochane pozycje programowe – „Dr House’a” i „997”, byłam świadkiem tego, jak to parę osób ze wszechmiar usiłowała zrobić ze mnie głupka. A przynajmniej takie wrażenie odniosłam – jakby mieli mnie za totalnego przykurcza intelektualnego.

 

Próbowali mi wmówić, że…

– kobieta, która dotychczas była policjantką, nagle ni stąd ni zowąd stała się panią prokurator. Czyżby w czasie wolnym od gonienia przestępców zrobiła korespondencyjnie studia prawnicze?

– że jacyś polscy fizycy chcą opchnąć terrorystom bombę atomową. Chyba zrobili ją w piwnicy ze starego roweru i pudełek po jajkach.

– że w interesie tychże terrorystów leżałoby zaciukanie emerytowanego generała policji. A bo nie mają ciekawszych rzeczy do roboty, ne?

 

Z ciekawości przeczytałam streszczenia dwóch kolejnych odcinków. A tam porwanie francuskich baletnic wracających z jakiegoś występu przez włoską mafię, supertajne śledztwa specjalnej grupy pościgowej CBŚ i nagły powrót z zaświatów. I to wszystko podlane płytkimi nibyprzesłaniami i problemami rodzinnymi rodem z polskiej telenoweli.

A to wszystko zapakowane pod nazwą „Trzeci oficer”. Nazywają to ładnie z angielska „spin-off”, w tym przypadku to po prostu odcinanie kuponów od sukcesu „Oficera”. Nie pierwszy raz zresztą.

Niby już przyzwyczaiłam się, że polscy twórcy jakoś myślących widzów nie lubią, ale ciężko cierpliwie znosić traktowanie jak ostatniego przygłupa. Mimo kuszenia takimi nazwiskami w obsadzie, jak Szyc, Kozłowski, Bluszcz, Janczar, Mecwaldowski, Wojdon czy Frąckowiak. Żadna taka słodka nagroda nie zrekompensuje obrażania mojej inteligencji.

 

No i teraz mam dylemat. Włączać telewizor w czwartki przed perypetiami Gregory’ego House’a i rzucać okiem (bo o oglądaniu nie ma mowy), cenić wyżej swoją zdolność myślenia i zmienić kanał (jak w wypadku „Oficerów”), czy – jak to poczyniłam z innym gniotem znanym jako „Pittbull” – obejrzeć i bez litości obśmiać?

Taki to jest problem, gdy dobrzy aktorzy grają w gównianych serialach.

3 myśli na temat “Trzeci idiota”

  1. jeszcze tylko pytanie czy ci dobrzy aktorzy nie zżerają przypadkiem swojego własnego ogona…. to by zasadniczo tłumaczyło granie w szmirach… poza tym etos aktora już dawno przestał być w tym kraju traktowany poważnie-niestety.

  2. rzeczywiście ja też oglądając pierwszy odcinek trochę się zdziwiłam(niekorzystnie), ale może jeszcze postaram się jakieś odcinki zobaczyć z ciekawości(może obśmiać, może zmienić zdanie) ja na razie zostanę przy tym, że przykładem dobrego serialu z wszystkimi dobrymi aspektami jest „Glina” ;]

Skomentuj ~trixy Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *