Highway to Koszalin

Na początek gwoli wyjaśnienia – tak, wiem, wiem, że od dawna powinna już na blogu wisieć notka o warsztatach teatralnych. Ale niestety, ona wciąż się pisze. Cholernie powoli, bo jestem dopiero na drugim dniu warsztatów, no ale cóż ja poradzę. Obiecuję, że jak skończę, to dam znać.

W każdym bądź razie za chwilę zacznę spisywać impresjorelację (bo więcej jak zwykle pewnie będzie impresji niźli właściwej relacji) z 14. Festiwalu Kabaretu w Koszalinie. Niektórzy wychodzą z założenia, że impreza kabaretowa organizowana przez artystów Konia Polskiego i na której ci właśnie (tudzież kabaret Rak) występują, nie może być dobra. Cytując Wyrwigroszy, „Kot im mordę lizał”. Znaczy tym, którzy chrzanią takie głupoty. Pewnie woleliby coś bardziej „ekskluziw” (czyt. jakieś ekipy, które znają 3 osoby na sali…). A trzeba oddać Koniowi Polskiemu honor – może też często można oglądać ich te same skecze, ale w kwestii scenariuszy koncertów i programów telewizyjnych zawsze grzeszą świeżością. A zresztą być dobrym „średniakiem” też trzeba umieć. Bo nie sztuka się wybić – sztuką jest umieć na tym poziomie zawisnąć i nie spadać.

 

 

Węszę śmietankę. KSM, Smajle, Jurki (Marylka wygląda dziś bombowo ^^), Raczki, Neonsi, a na konferansjerce oczywiście Bałtrok (w pinglach wyglądających jakby je kupił przed potopem). Głównym motywem w tym roku jest budowa autostrady za unijną forsę. Niby proste… ale nie w Polsce! 😀 I nie przy takim kierowniku budowy jak Jerzy Badziewiak i przy takim zastępcy jak Marian Brzuchacz! x)

Na początek owacyjnie powitany Romek Żurek robi wprowadzenie do całkiem nowego skeczu. Co by było, gdyby Polska wygrała z Niemcami na Euro 2012? Prowokacyjny Radek jako dziennikarz i śmiercionośnie przystojny (oraz totalnie nie-ciapowaty) Gawlin jako piłkarz. Ogółem poczułam się zwalona z nóg. Celny strzał, jak zwykle! A nawet seria… I, niestety, strasznie prawdopodobna… Ja chcę to na żywo w Ustce, jeśli dam radę tam być!

Bałtrok zapowiada laureata nagrody na Festiwalu Dobrego Humoru… Roberta Górskiego z KMN-u. Dobra. Pomyślałam: „Popatrzym, zobaczym”. Stylistyka znana choćby ze sławetnego cyklu „Cześć, Badyl!”, ale, o zaskoczenie, wciąż „it works”. Nawet bardzo… Ogółem wniosek jest prosty – talent, ale ostro ostatnio rozleniwiony. Gdyby nie Koszalin, stwierdziłabym, że raczej fajerwerków się po nim nie spodziewam. A tak odzyskuję nadzieję na powrót lepszych czasów.

Dobiegają koledzy i już Moralni w komplecie odśpiewują piosenkę, która jest „bardzo dobrym Niemcem”. Opamiętali się po klapie „Miesięcznika Moralnego Niepokoju”? Skapnęli się, że droga, którą drepczą, jest ewidentnie nieprzyszłościowa? Wygląda na to, że tak… W każdym bądź razie moje zdanie o nich uległo poprawie. Zobaczymy, na jak długo.

Pan kierownik z zastępcą nie mogą sprzedać 5 milionów Euro w skupie makulatury, to poszli wystawić na Allegro xD

50% Kwartetu Okazjonalnego. Ponoć druga połowa została na Wyspach. Ogółem rachunek mi się nie zgadza, bo Artur i Marta to raczej 75%, ale cicho… 😀

KSM. „Ja wiem, co się stało! Ja wiem, co się stało!” i leżę. Ten skecz to genialny i nie tylko ja tak uważam… ^^ Rozpierdzielona widownia na każdym występie potwierdzi. „A od 20 jestem konsultantką Avonu…” xD „Mamy ostatnio w policji taką akcję, że stoimy przy drodze i udajemy debili…” xDD A potem „Piosenka trenera” i wspomnienie zlotu w Kielcach. Ech. Tęskno za ludzikami. Ech, tylko te babskie chórki nie leżą wcale.

Kóniec pierwszej części.

 

Chyba każdą część będą zaczynać piosenką. Ni ziębi, ni grzeje, ale niech już będzie.

Bałtroś rozmawia z mieszkanką domu stojącego na środku przyszłej autostrady. Dziwnie przypomina niejaką Helę i ma męża Mariana…

Widzowie ślą emilie i esemesy, to będzie znowu KMN. O biurze matrymonialnym, czyli było w „Tygodniku”. Przynajmniej wersja podstawowa. Bo ta, którą dzisiaj pokazują, jest przerobiona. A to i dobrze. Dłużej skecz jest zjadliwy. Bo „jak jest ochota, to i pies kota wyłomota!” xD

Jako nowy członek brygady budującej autostradę pojawia się Krzysztof Piasecki. I opowiada oczywiście o polityce, chociaż zaczynając od autostrady… Doszedł nawet do służby zdrowia, kaca i od czego on się bierze po Sylwestrze xD Ah, i rapuje. Tak, on. Też padłam.

Koń Polski wybiera polityka roku. Smsowo. Wystarczy wysłać sms-a o treści „Hańba” xD

Jurki z owym pamiętnym skeczem z PaKi o przesłuchaniu… Zauważyłam pewną śmieszną prawidłowość – Marylka z roku na rok pięknieje, a chłopaki tak jakoś nieszczególnie… Dobra, za szczere to. Nie było x) Chociaż spanikowany Sasza jest uroczy.

Neonsi i… nie przyszła Daga do skeczu (na Youtube), to skecz przyszedł do Dagi. Czyli, że „Polacy w Niebie”. Ciekawe, jakim cudem środowiska ortodoksyjnie katolickie jeszcze się do nich za to nie przywaliły? ^^ Mniejsza o to. Zgodnie z oczekiwaniami zostałam zmieciona z fotela.

Krzysztof Respondek, zwany pieszczotliwie Krisem bądź Respem z mieszanką piosenek, które wykonywał w programie „Jak oni sprzątają”… wróć… „Jak oni śpiewają”. Ha. Mam tą wyższość, że byłam jego fanką zanim stał się sławny ^^

Kóniec drugiej części.

 

„Marian! Ty zdrajco! Dałeś się przekupić za kolorowy kask!” xD

O. Wyrwigrosze! I coś nowego. O lekarzach. Ha. Do twarzy im w tych ubrankach… ^^ I ile dekoracji! Estetyka to ich mocna strona. Obok skojarzeń w tekstach. Niby oczywiste, ale jakoś nikt przed nimi na nie nie wpadał! Kolejny kandydat na przebój? Oh si. Jestem tego pewna ^^

Śląskie Trojaczki, tj. Raczki ^^ 13-sty raz. Czyli że byli właściwie na wszystkich. Tak czy siak poczułam się powalona parę(naście) razy… Jak to u Raków, jak coś czasem palną, to można nogi połamać.

Wyrwigrosze z „Donald mazi”… Ale tak oryginalnie, bo Karel się zbuntował… I zaśpiewali nową zwrotkę o tarczy… <leży>

50% (powiedzmy) Kwartetu Okazjonalnego z twistem, ale jakoś mało przekonująco.

Kóniec trzeciej części. Coś szybko. Albo mi się tak wydaje.

 

Kabaret Smile, zwany też Smajlami. Lubię, mimo totalnego braku kultury u Kinia. Pokazują film dokumentalny o samcu, uwodzącym w weekend samice, zwane też laskami, siksami itp. xD Samicę całkiem ładną mają (chociaż w cywilu z kobietą ma mało wspólnego xD). Chociaż ta druga zniechęca do polowań, on dalej poluje! xD Część druga Smajlowego występu, to „są ludzie i dresy”. Perypetie dresiarza za kółkiem ubrane w piosenkę.

Kolejna niespodzianka – Limo. Ze skeczem o spotkaniu anioła i dresiarza. Zawsze to mnie rozbraja… x) W szczególności: „A znasz to? To ja i moje szybkie palce” xD Po krótkim Bałtrokowym wprowadzeniu… „Lubię kiedy pada”, eksplozja piątego żywiołu (tj. boysbandu), niekwestionowany przebój, numer, po którym na widowni ściele się żeński trup! Robi wrażenie, mimo okropnego podkładu granego przez zespół z rzężącą gitarą.

Przemek Żejmo vel Sasza z kabaretu Jurki w monologu piłkarza, który wrócił z Euro. Kogoś wam przypomina?… xD

No i to chyba koniec, bo gra Mr ZooB. W przeciwieństwie do zeszłego roku („zespół pieśni i tańca KombII”) nawet nie pomyślałam o wyłączaniu telepatrzydła… Rączka by mi uschła przy samym nosku ^^ Móóój jest ten kawałek podłooogiii…

Jednak nie koniec. Marian opowiada, jak przekonał żonę do wyprowadzki. I finał. I po zabawie. Bite 4 godziny. To się nazywa letnia rozrywka. Uch ^^

Kóniec kabaretonu.

6 myśli na temat “Highway to Koszalin”

  1. Ogólnie rzecz biorąc, to scena kabaretowa podlega tym samym prawom społecznym, co na przykład scena muzyczna. Istnieją więc zarówno imprezy popowe, jak i bardziej kameralne, czy offowe. Artyści podobnie – czysto popowi, tacy, którzy czasem występują kameralnie, a czasem amfiteatralnie, a także tacy, którzy czują niechęć do rozbawiania stadionu. Widzowie są też różni – jednym odpowiada zabawa biesiadna, innym raczej spokojniejsze otoczenie. O gustach nie ma co dyskutować. Dobrze jednak, że jest wybór i można samemu zadecydować, co się chce obejrzeć.Moja ocena opisanego wydarzenia jest raczej pozytywna, chociaż oprócz fajnych pomysłów padło ze sceny także trochę prostackich żartów, radośnie przyjętych przez widownię.I w takich momentach pojawia się drobny niesmak i przyjemność z oglądania artystów nieco maleje.

    1. Powiedzmy, że kumpela miała okazję się przekonać. Bez szczegółów, bo co to za sztuka obrabiać komuś gitarę publicznie.

Skomentuj ~Justuska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *