Czyżby słowo „Męczący” zyskało nowe znaczenie?

Wiecie, co? Wróciłam z miasta (mistrzostwa świata w wydawaniu kasy trwają), wskoczyłam na Neta, poczytałam opisy bliższych, dalszych tudzież byłych znajomych na gadu, stronę PaKI i o mało nie pękłam ze śmiechu. Ino raczej niezdrowego. Wśród wymienionych powyżej ludzi pojawiły się opisy typu „Będzie zamach na Jury PaKi!” itp., żeby już bardziej „rynksztokowych” wyrażeń z opisów nie cytować. A dlaczegóż to? Bo Kabaret Skeczów Męczących nie przeszedł do finału! O luuudzie =_=” Przepraszam bardzo, sama jestem fanką KSM-u, ale nie do tego stopnia, żeby bojkotować jeden z najstarszych i najbardziej uznanych festiwali kabaretowych tylko dlatego, że „moi” nie wygrali… Do czego to doszło! Tylko czekać, aż środowiska fanów poszczególnych co bardziej znanych grup kabaretowych dojdą do poziomu absurdu okolic fanklubu Kabaretu Moralnego Niepokoju. Jaśniej mówiąc – (niestety) znaczną część tej grupy (obok mniejszości fanów ze „starej gwardii” tudzież ze zdroworozsądkowym podejściem do „fanowania”) stanową typowe przykłady tzw. groupies – może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu, chociaż kto wie, co się będzie działo za parę lat. „Ciumkające i mlaskające” nad każdym dokonaniem ukochanej grupy, zakrzykujące każdego, kto odważy się na chociaż odrobinę krytyki i gotowe wybić co do nogi obóz kabaretu, który śmiałby z ich idolami wygrać (patrz: Telekamery… co się wtedy działo, matko, dżihad po prostu). Niby w środowiskach muzycznych to norma (w tym miejscu pragnę pozdrowić olbrzymi fanklub tlenionego świra… znaczy się wróć… Piotra Rubika – spróbujcie na jego oficjalnym forum napisać o nim po prostu „Rubik”, a nie „Pan Piotr”, to zobaczycie, co się będzie działo), ale w kabaretowych? Apokalipsa, jakby wrzasnęła pani Frał. Parę lat temu jeszcze nie do pomyślenia. A tu i niedługo środowisko fanów jakże cenionego przeze mnie KSM-u zamieni się w bandę takich digimonów (nie obrażając tych przemiłych stworzonek) spragnionych Męczących wyskakujących z lodówki… Może teraz tak nie jest, ale takie postępowanie to prosta dróżka do takiego piekiełeczka… Zresztą w chwili, gdy piszę tą notkę, otrzymałam od jednej z tych kumpel na GG wiadomość o „akcji motywującej”, polegającej na stworzeniu co kto umie (wiersz, rysunek itp.), żeby podbudować ich po tej „porażce” i „pokazać, że nagrody tak naprawdę się nie liczą”. Chyba wiadomo, co odpisałam tej koleżance… 😀 Jeśli naprawdę ich to nie ruszyło, to taka „akcja” potrzebna jest im jak sanki latem. A jeśli „skubło” ich na psyche… Muszą to jakoś przetrzymać. W kabarecie, jak i w życiu są sukcesy, ale i porażki. Trzeba umieć radzić sobie z oboma. A swoją drogą, czy oni zawsze muszą być najlepsi i czy zawsze będą najlepsi „at all”? Nie. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy i tak się stało dzisiaj. Swoją drogą warto tu zacytować słowa mojej przecudnej, przyklejanej przez M. żony Marty Martertonikiem zwanej, która jako jedyna poza mną chyba w tej sytuacji zachowała pomimo sympatii do KSM-u trzeźwy umysł:

„Ja tam się cieszę, że nie przeszli. Kopa przynajmniej motywacyjnego dostaną. Wcale nie mieli boskiego programu. Fajny, owszem, mi sie very podobał, ale był taki jakby … hmm, niedorozwinięty.”

„Nie no, >>M. sie załamał…<<, no bez przesady… Jeśli ich załamało takie coś, tzn., że nie warci są brania udziału w konkursach. One wyolbrzymiają. Proste: zrobili za mało dokładnie, nie postarali się, oczekiwali za dużo. Koniec .”

Święte słowa, wręcz złote słowa, moja „mondra” żono! Szkoda tylko, że do osób, którym by były najbardziej potrzebne, nie dotrą. Pozostaje nam się tylko modlić po cichu (w co kto wierzy, do Boga, Dalajlamy czy Artura Andrusa i Andrzeja Poniedzielskiego), żeby moje czarne wizje „Męczących groupies” (ta nazwa nabrałaby wtedy nowego znaczenia…) okazały się nieprawdziwe. Swoją drogą ciekawe, w jaki sposób zostanę przez fanklub KSM pożarta, bo że zostanę, to z góry wiadomo (to będzie pierwszy w Kabaretowej Społeczności Fanowskiej przypadek kanibalizmu). A co tam. „Pisz, pisz, po swojemu. Nie pisz pod publę”.

 

 

 

„Notencja jak opona jest, posiadać musi dętkę,

w tejże tu zawieram więc, czyli w notce puentkę” (parafraza z Roberta Górskiego)

„Niech ślą. KSM zrobią o tej sytuacji skecz i wygrają Pakę za rok. Grand Prix mur beton xD”

Amen.

 

P.S. Zbieram zakłady, w którym komentarzu bądź kiedy o mnie i Marcie ktoś napisze, że „nie jesteśmy prawdziwymi fankami Kabaretu Skeczów Męczących”. Zwycięzca dostanie granatowego Fiata 125 p mojego ojca, który to wehikuł ponad 30-letni dzisiaj pojechał na zezłomowanie.

5 myśli na temat “Czyżby słowo „Męczący” zyskało nowe znaczenie?”

  1. Nie napiszę ci że nie jesteś prawdziwą fanką Męczących bo z pewnością nią jesteś. Również mam nadzieję że nie powstanie nic w rodzaju Męczących groupies. Ja osobiście żałuję że się nie dostali ale mam nadzieję że zmotywuje to ich do dalszej pracy.A póki co, polecam przeczytać:http://www.sikora.art.pl/publicystyka_fan.phpi przypisać siebie do jakiejś kategorii, piszę to bez złośliwości.Pozdrawiam

  2. Ja się dopiero niedawno dowiedziałam, że KSM nie dostał się do finałów PAKI, ale nie rozpaczamn z tegoż powodu. Trochę szkoda, że ich nie bedzie, ale przecież za rok można spróbowac kolejny raz. Jury PAKI miało trudne zadanie wybrac kilka najlepszych kabaretów z grona bardzo dobrych kabaretów. Daga jesteś bardzo dobrą fanką KSM, a nie fanatyczką ich kultu 😛

  3. Taa… nasza „miłość” do kabaretów jest czasem przesadna. Znaczna część fanek młodych kabaretów to nastoletnie dziewczyny, które mają czas na to, żeby śledzić losy „idoli”:) Większość niepowodzeń życiowych uważamy za niesprawiedliwe i zrzucamy winę na innych, bo… tak najłatwiej, ale czasem trzeba przegrać, żeby w przyszłości się bardziej przyłożyć i zostać zwycięzcą. I tak lubię wygrywać, jak każdy:) Motto na dziś: Porażka-pierwszym krokiem sukcesu. Motto na jutro: Wygrana-szczęściem i dumą zwycięzcy.

  4. Daga, zgadzam się z Tobą w 100%. KSM nie zawsze będzie wygrywało, bo nie są jedynym niezłym kabaretem w naszym kraju. Są dobrzy, ale nie bezwarunkowo najlepsi. Zauważyłam, ze na forum KSMu jest trochę ślepo zapatrzonych w KSM fanek (nie będę wymieniała, i tak wiadomo o kogo chodzi), które złorzeczyły na jury i inne kabarety, a nie mogły zrozumieć, że KSM nie wypadł rewelacyjnie i akurat na PaCE byli od niego lepsi. KSM bardzo lubię szanuję, ale nie uważam, ze powinien bezwzględnie być wyróżnianym na wszystkich festiwalach kabaretowych w Polsce, bo to byłaby gruba przesada.

Skomentuj ~MysticMoon Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *