Urodziny raczej powinny cieszyć. Mnie zdołowały. No cóż, takie są uroki przyjścia na świat na początku roku. Z jednej strony fajnie, bo ma się urodziny najwcześniej ze wszystkich, łatwiej się liczy wiek i wcześniej się dostaje dowód osobisty. Z drugiej – obchodzenie urodzin zimą (czyli w najperfidniejszą porę roku) nijak się nie uśmiecha. A przynajmniej mi.
Rozśmieszył mnie – aczkolwiek zdeka ironicznie – fakt, że od rana skrzynkę mailową zapychały mi życzenia. Głównie nieszczere. Z notorycznie przewijającą się formułką „wszystkiego najlepszego”, chociaż dobrze wiem, że gdyby nie udawana kindersztuba, to najchętniej życzący wpisaliby mi tam „żeby cię szlag trafił, a przynajmniej twoje łącze internetowe”. No cóż, no cóż, no cóż. Ludzie to gatunek o podejrzanie skomplikowanych i nielogicznych zwyczajach. Część życzeń dostałam od osób z różnych forów, których najzwyczajniej w świecie nie znam, ale zobaczyły, że dzisiaj mam urodziny, więc kliknęły w odpowiedni guziczek wysyłający gotową formułkę, ino z adekwatnym podpisem. To też jest zabawne, tyle, że bez ironii w tym stwierdzeniu. Bo w sumie miło, że całkiem obcym chciało się poświęcić tą chwilkę czasu.
Ale większość życzeń była szczera. Nawet rozbrajająco.
„Uczcij urodziny taką ilością procentów, by można byłoby umyć słonia.”
„O, żebyś nauczyła się nie przypalać pierogów, bo pisałaś, że tego chcesz! :)”
„Generalnie ciekawych wypadów, imprez i naszych zaczajek.”
„Dużo kabaretów, dużo tego, dużo tamtego!”
„Przede wszystkim szczęścia, bo na Titanicu wszyscy byli bogaci i zdrowi.”
Tradycyjnie były i życzenia, w których życzono mi konkretnej osoby. W zeszłym roku takowoż mi tej samej persony życzono, a jakoś się nie spełniło. Co nie zmienia faktu, że te życzonka podobały mi się chyba najbardziej 😀
Nawet w szkole jakimś cudem pół klasy wiedziało, że mam urodziny (ten cud prawdopodobnie się nazywa Nasza Klasa) i nie omieszkało mi przypomnieć, ile ja już mam lat x) A ja się wcale nie czuję na 19. Ino nie wiem, czy to dobrze, czy źle.
Dziękować personalnie nie będę. Nie dlatego, żem wredna, ale w zeszłym roku zrobiłam taką długą listę i dziwnym trafem z czasem się okazało, że połowa z wymienionych osób to w rzeczywistości straszne kurwy. Także odpuszczę sobie.
P.S. Pierwsze życzenia złożono mi już w niedzielę. Na reakcję, że „to dopiero jutro”, otrzymałam odpowiedź: „Spoko, jutro też ci złożymy”… 😀
P.S. 2:
Martens (0:14)
I jak tam po urodzinach? 😀 (…)
Daguchna (0:14)
Staro. xD