Uwaga. Poniższy tekst może zawierać ciężkie psuje/spoilery dotyczące serialu „Glina”. Widziałeś obie serie? Możesz lecieć dalej. Nie widziałeś? Czytasz na własną odpowiedzialność.
Tekst pisany ewidentnie z przeznaczeniem dla tych, którzy widzieli wszystkie odcinki lub przynajmniej większość z ostatnim włącznie.
Koniec?
Taki koniec?
Raczej nie. Gdy druga seria jeszcze się kręciła, już mruczano coś o trzeciej. A przecież ten serial bez niego nie ma najmniejszego sensu – bądź co bądź to główny bohater. Zawsze to jakaś pociecha… Swoją drogą przecież Pasikowskiemu i Maciejewskiemu nie darowaliby tego. Może dlatego, że mimo wszystko naiwnie wierzymy w sprawiedliwość i ufamy, że wśród nas są tacy jej stróże jak Gajewski. Niezłomni, wierni zasadom, a jednocześnie totalnie nieidealni, ze swoimi nałogami, fobiami i innymi defektami. Jeszcze inni wierzą w policjantów idealnych, karmieni przesłodzonymi schematami z seriali o różnych Kryminalnych, ale to już rodzaj patologii. A patologiami zajmować się nie zamierzam.
Chyba właśnie o to się rozchodziło. O normalność. O wódę popijaną czasem w domu. O ciągle jarane fajki. O rozwód i żonę, która zmęczona życiem z psem poszła do bibliotekarza. O koszmary nocne, będące odbiciem tego, w czym babrze się na co dzień. O córkę, oczko w głowie, jak u każdego normalnego ojca. O chociażby… kota, jedynego wiernego towarzysza. O to wszystko, co upodabnia Andrzeja do nas, czyniąc go nie papierowym herosem, ale człowiekiem. Takim, który mógłby mieszkać nawet ot, u nas w Jeleniej piętro nade mną.
Wady i zalety. Zdaniem ojca Artura, w wypadku Andrzeja to „same wady i jedna zaleta – nigdy się nie skundlił”. Imponuje tym, że trzyma się swoich zasad, zdanie innych mając w głębokim poważaniu. Jest zbrodnia, więc musi znaleźć mordercę – to dla niego coś oczywistego, jak dwa razy dwa. A że czasem w tym celu nagina prawo… Wprawdzie w jego przypadku nigdy cel nie uświęcał środków bezwzględnie, ale różnie bywało. I mimo to zawsze albo przynajmniej w większości sytuacji dopinał swego. Taki pierwiastek superherosa w zwykłym gliniarzu. A zapotrzebowanie na bohaterów, w szczególności tych dnia codziennego, było, jest i będzie. Nawet takich z wadami.
Dla otoczenia szorstki. Zawsze sprawia wrażenie zimnego, stawia innych do pionu. „Cyborg i kawał drania”. A pod skorupką żołwia siedzą wrażliwe wnętrzności. Osobowość spragniona miłości. Mimo wszystko. Element pozornie totalnie niepasujący do obrazu zimnego gliniarza. Ale jak inaczej wytłumaczyć fakt tak ostrego zaangażowania w sprawę zabójstwa kobiety, która kobietą nazywać się nie godna, gdyż perfidnie przyprawiła mu rogi z kolegą z pracy. Może kochał. Nie wątpię. Za to wątpię, czy ona kochała. Bo gdyby kochała, nie puściłaby się z innym. A on jej jeszcze pomagał. Spuścił łomot jej nowemu, bo okazało się, że prał ją równo. Ja tam uważam, że dobrze robił, „bo to zła kobieta była” (Pasikowski lubi ten motyw, oj lubi!), ale cóż… Może faktycznie Andrzej podświadomie chwyta się tej jednej osoby, która z nim wytrzymałaby pewnie jeszcze długo, bo sądzi, że z nikim nie będzie potrafił ułożyć sobie życia. Raczej nie świadczy to o wyjątkowości Agaty – to trochę na zasadzie złapania ryby gołymi rękoma. Trzyma się ją mocno, nie pozwala na ucieczkę, bo się wie, że drugi raz takiego szczęścia nie będzie się miało. Tragikomedia.
Tak, trochę mi go szkoda. Na tyle, na ile może być szkoda postaci literackiej. Tym bardziej takiej, która trafia w swoim życiu na taką straszną kurwę. Bo kobiet takich jak Agata nie szanuję i gdyby podobna w realnym życiu stanęłaby na mojej drodze, z pewnością splunęłabym jej w twarz.
Zastanawia mnie, czemu scenarzysta, po stworzeniu postaci, którą widzowie „kupili” z całym dobrodziejstwem inwentarza, mimo totalnego braku atrakcyjności, jaką mają przystojni gliniarze z kolorowych bajek w ruchomych obrazkach, nagle wyskakują jak Filip z konopii z takim zakończeniem serii. Bo gdyby nie fakt, że kolejna pojawi się na bank, można by było spokojnie się załamać. A i mimo tej wiedzy jakoś nieswojo. Bo co nas czeka, jeśli zabranie nam naszych stróżów świętego spokoju, dzięki którym możemy spokojnie funkcjonować?