Po BożonarodzenioWielkanocy śnieg jakos szybko stopniał i z łaski swojej przylazła Pani Wiosna i to pełną gębą. I od razu jakoś zachciało mi się wyjść z nory.
Oj ciągnie mnie. Do ludzi. Dzisiaj spotkanie z Natalią (i godne filozofa odkrycie, że Old Pub jest zamknięty w niedzielę). Jeśli wszystko się uda, to za tydzień czytanka w teatrze i sesja u Agnieszki, za dwa tygodnie „Śmierć Człowieka-Wiewiórki” z Natalią, a kolejny zlot z ziomalami z „Piątki” już się ustala. Nawet do tej pieprzonej szkoły jakoś chętniej chodzę, ale tylko trochę – bo wiadomo, szkoła to rzecz nie do polubienia…
Tylko jakiś kabaret by się jeszcze przydał. Ino jeśli już gra jakiś w pobliżu, to na występie zamkniętym. Dlaczego wszystkie kabarety nie mogą robić jak Neo-Nówka i nie podawać terminów występów zamkniętych, „bo po cholerę”? Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal… Apropos Neo-Nówki, to polecam odwiedzić ich stronę internetową, która ostatnio została poddana gruntownemu liftingowi. Radek odwalił kawał dobrej roboty ^^
A tak w ogóle, to podobnoż telewizja zrezygnowała z „Miesięcznika Moralnego Niepokoju”. I bardzo dobrze. To zawsze jakiś krok oddalający tak dobry kabaret jak Moralni od drogi ku skomercjalizowanemu upadkowi. Bo KMN miał kiedyś potencjał, ale ciekawe co się stało? Chyba nie umarł, a tylko poszedł spać i pora go obudzić, bo warto. Mimo tego, że w ostatnich latach bardzo zaniżyli loty nie zapominam, że to był mój pierwszy ulubiony kabaret i że potrafi pokazać wiele w najlepszym tego zwrotu znaczeniu…
Pamiętam, jaka była moja radość, jak znalazłam ten kawałek na Youtubie… Jeden z najlepszych pastiszy muzyki hip-hop, wyemitowany zaledwie dwa razy w ramach „Tygodnika Moralnego Niepokoju”:
KMN Squad – Zajawka