Żarty z karty czyli szef kuchni podnieca

Po raz pierwszy od dawna tak się cieszyłam na program kabaretowy. No, ale gdy Rotundową scenę zajmuje ekipa, która śmieszyła zawsze, trzyma świetną formę i do której mam – że też tak to nazwę – zaufanie, to nietrudno się dziwić. Otóż swój kolejny pełnometrażowy program pokazał krakowski Kabaret Pod Wyrwigroszem. I to by zasadniczo wystarczyło za komentarz, bo marka to znana i dobra, nawet bardzo. Jak widać, po sukcesie serii parodii z „Donald marzy” na czele nie osiedli na laurach, ino nadziergali nowych skeczy i to w dodatku śmiesznych! O czytaniu dzieciom i kolejny „odcinek” Kresowiaków poszły wcześniej u Bałtroczyka, pojawił się „Wywiad z Końcem Świata” w odświeżonej i dodatkowo przyprawionej wersji oraz na finał, zgodnie z prawidłami konstruowania programów, hit „Jesteś spalona”, a reszta – świeżynki.

Efekt – Dagmara przynajmniej pięć razy spadła z krzesła. I wyobraźcie sobie, że to się przynajmniej od trzech lat nie zmienia. Ciągle mnie skubani zaskakują i powalają na glebę swoimi pomysłami. Nie dość, że trzymają formę zarówno w tekstach, jak i w aktorstwie, to jeszcze potrafią zmyślnie odświeżyć stary skecz, coby nie śmierdział wtórnością, a to tylko naprawdę zdolni kabareciarze potrafią. Poleciało parę takich tekstów, że można nogi połamać, np. „Nie obgryzaj paznokci. Wenus z Milo też tak zaczynała” tudzież (coś dla perwertów) o Grenlandii (nie przytoczę, lepiej usłyszeć samemu). A tak ponadto pan Maurycy był uroczy, pan Andrzej – piekielnie energiczny, pani Beata – olśniewająca, pan Łukasz przyciągał uwagę, a pan Tomasz to się w ogóle na scenie pojawił (zazwyczaj kłamią, że nie gra z nimi, bo jest brzydki) i radził sobie całkiem nieźle (syndrom radiowca z trzęsącymi się łapkami coraz mniej daje się we znaki).

 

Dobra. Ta cała notka brzmi jak pean, ale co tam. To naprawdę szczególny kabaret i szczególni ludzie. Nie tylko dlatego, że poznałam ich osobiście. Po prostu cieszę się, że na twórczości takich artystów ukształtowało się moje pojęcie dobrego kabaretu. I że nie każdy mój lubiany kabaret z czasów małoletności się wypalił.

Jedna myśl na temat “Żarty z karty czyli szef kuchni podnieca”

  1. oj tak, pokazali klase. mile mnie zaskoczyli, bo dotychczas raczej nie szalalam na ich punkcie. a co do tekstow, to najlepszy byl chyba pan z Legnicy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *