Obiecałam, że jeśli będę miała w kwestii KMN-owskich bajek, to napiszę. Więc piszę.
Z całych dwóch części programu w świadomości widzów przetrwa tylko jeden skecz. O spotkaniu światów dwóch różnych pokoleniowo bajek. Rumcajsa i Hankę odwiedza Batman jako uczestnik pewnej akcji, a ponadto pojawili się inni bohaterowie innych kreskówek, którzy… Dobra. Nie skończę. Pokuście się o obejrzenie. To był jedyny moment programu, kiedy się zaśmiałam. I nawet Pakosa dała cień nadziei, że jej „talentowe uwstecznienie” jest odwracalne.
I to wszystko, co chciałabym w kwestii tego programu dopowiedzieć. Reszta pozostaje bez zmian.
Oprócz tego, że Mikołaj Cieślak jako Człowiek-Błoto wyglądał jak wiedźma Ple-Ple z „Fraglesów”.
I chyba sobie kupię „Walizki pełne wody”. Czyli dźwiękowy zapis chwalebnej piosenkowej przeszłości Moralnych, kiedy to jeszcze popularność ich nie psuła. Ech liryczne chłopaki, liryczne dziewczyny – gdzieście mi się podzieli? Kiedyś to was można było śpiewać na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. A teraz? I przegląd na psy zszedł i wykwintnie zabawni, poetyccy Moralni gdzieś zniknęli…