REW.

Jedynka z racji faktu powstania drugiej serii powtarza „Glinę”.

Cieszę się jak cholera. Chociaż dziwnie się czuję, gdy pomyślę, że ten serial ma już 4 lata.

Przywołałam sobie dzisiaj klimat starych czasów. Gapiąc się na Jerzego Radziwiłowicza i Tadeusza Szymkowa szalejących na szklanym ekranie porządkowałam gazety, układałam artykuły, wywiadziki i zdjęcia z postaciami, które dzisiaj zaliczam do panteonu idoli lat młodzieńczych. Tak, spora ich część ma swoje portrety w „Galerii sław i znakomitości”. W sumie dawno tego nie robiłam. Brak czasu. Nie potrafię sobie czasem odmówić tej przyjemności, pomimo, że na paru moich niegdysiejszych ulubieńców z różnych względów nie mogę patrzeć ;P Ale cóż, swój wkład w kulturalne ukierunkowanie mnie mieli…

Po serialu po raz pierwszy od dawna grzebałam w kasetach magnetofonowych. Cały wieczór wałkowałam tą, której znaczną część zapełniłam nagrywaną z Polskiego Radia Wrocław „Europą” Davisa czytaną przez Radziwiłowicza. Wynika to z faktu, że w trakcie pierwszej emisji „Gliny” serial nadawano w czwartki o 20.00, chyba około 21.20 się kończył, a jakiś kwadrans później w radio nadawano kolejny odcinek czytanej wersji książki. Byłam zachwycona. Do dzisiaj uważam, że pan Jerzy ma piękny głos. A pomiędzy fragmentami powieści Klaus Mitffoch, Gloria Estevan, Pudelsi… Wywiad z Poniedzielskim i jego piosenka, że „chyba już można iść spać”. „Obława” Kaczmarskiego w brawurowym wykonaniu Konrada Imieli niesłyszana od dawna. Kiedyś pękałam z dumy, że nagrałam taki cymes (zresztą mój zbiór kaset kryje sporo takich smakołyków nagrywanych za młodu, co mnie cieszy niezmiernie). Teraz tak jakoś trochę oddaliłam się od okolic filmowo-aktorskich na rzecz klimatów bardziej zbliżonych do teatru. Brak świeżości? Poszukiwanie nowych wrażeń? Naturalna potrzeba zmiany? A kto ich tam wie. Może wszystko. Zresztą chyba nie ma się czym przejmować. To ponoć są naczynia połączone…

3 myśli na temat “REW.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *