Głowa mnie boli. I wiem, przez kogo. Przed kolesi od nagłośnienia. Bo muzyka była za głośno i w dodatku basy zbyt podkręcone. Waliło po uszach. Aaaałałałała. A w dodatku dzięki „profesjonalnemu” nagłośnieniu „Dwa gamonie” Ziobry poszły się chrzanić, bo praktycznie 80% tekstu było zagłuszone przez podkład.
A tak poza tym to aż się zdziwiłam. Ja, która wychodzi z założenia, że sport to papieros, a ruch to kiosk i która w przeciągu dziewiętnastu lat swojego życia tylko raz obejrzała z uwagą cały mecz piłki nożnej w TV, wysiedziałam cały mecz koszykówkii. Ba, co więcej, zdzierałam sobie gardło gromkim „YEAAAH!” przy punktach dla naszych i oklepywałam nogi pięściami rzucając mniej gromkim „Dupaaa!” przy punktach dla przyjezdnych. No, ale jak tu nie oglądać, nie śledzić, nie kibicować, kiedy w drużynie Spartakusa a) mój własny, prywatny wujek, b) koleżanki Anki ojciec, c) sam Jacek Ziobro? Się nie da nie angażować.
Kto nie przyszedł, niech żałuje. Chociaż zasadniczo wszyscy biegający po parkiecie zaliczali się do oldboyów (Ania stwierdziła, że jej ojciec chodzi zamiast biegać za piłką ^^”), emocje były przednie. Wspomniany już pan Ziobro bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zacznijmy od tego, że wedle zapowiedzi i plakatów miał tylko konferansjerzyć, co robił (przy uścisku z jednym z zawodników drużyny gwiazd mało obaj nie wylądowali na podłodze :D). Z tym, że gdy po wejściu obu drużyn okazało się, że w reprezentacji Spartakusa jest o jednego za mało, okazało się, że będzie i grał. W tym momencie z głośników idzie „You can leave your hat on”, a mister Jacek zrzuca marynarkę, pstrokatą koszulę i spodenki z nogawkami 3/4, odsłaniając kostium gracza (a potem przed meczem zbierał ciuchy, bo – jak to Anka ujęła – „nie będzie miał w czym do domu wrócić” xD). Niespodziaaankaaaa. Jak na moje laickie, ale jeszcze w miarę zdrowe oko za szkiełkiem skryte, podczas gry wymiatał. Szybka, zwinna bestia z nieprzyzwoitym refleksem. Aż człowiek momentami nie nadążał po prostu. A te ataki na kosz… rewelacja. Jeśli nawet ktoś nijak nie potrafi go polubić jako kabareciarza, to powinien zobaczyć, jak śmiga przy koszu. Zaręczam, że wówczas miałby ochotę pożreć go razem z piłką i trampkami. Zresztą chyba nie ja jedna to zauważyłam – zbierając się do powrotu do domu przed wejściem do hali byłam świadkiem krótkiej rozmowy „mistrza” z dwiema paniami, z których jedna szczególnie chciała „pogratulować wspaniałej gry” 🙂 Baj de łej, u licha, ile on właściwie ma lat? Sylwetkę ma równie nieprzyzwoitą, jak refleks i kondychę. Jak patrzę na siebie, to zaczynam zazdrościć. Aaaaa.
Kurwa, kurwa, kurwa. Jacek Ziobro Superstar.
Dobraaaanoc.
P.S. Tak. Dagens jest pod wrażeniem.
P.S. 2 Check it out: http://jg24.pl/?mod=gallery&gid=3500 – w ramach dopełnienia.
P.S. 3 I fotki z Jelonki. Nawet ja z Anką gdzieś tam się załapałyśmy.
P.S. 4 Było 64 do 59. TYLKO pięć punktów więcej dla gwiazd 🙂