Czesław Śpiewa w Jeleniej Górze

Cześć i chwała dla Czesława!*

Dla Martina i Karen też, oczywiście, ale to tak przy okazji.

 

40 złotych, które teoretycznie mogłam wydać na bilet uprawniający do wejścia na występ moich baaardzo nieszczególnie kabaretujących krajan tj. Paranienormalnych, zainwestowałam we wstęp na koncert śmiesznego ludka z łapką na akordeonie guzikowym i wiecie co? I kurwa nie żałuję. Zdecydowanie nie żałuję.

Było prze. Czesław okazał się być bardzo swój człowiek, który co i rusz prosił pana od świateł o przyjaśnienie po stronie widowni, bo chciałby widzieć, dla kogo gra i kto wyjdzie w połowie koncertu. I sypał żarcikami jak z rękawa tudzież – jak kto woli – gadał jak potłuczony, co nie zmienia faktu, że jednym słówkiem zrzucał ludzi z foteli. Zachęcał, żeby jeśli ktoś z obecnych na sali zostanie za 20 lat prezydentem, zaprosił ich na Dni Miasta i na zapłatę wydał wszystkie fundusze kulturalnie, coby młode kapele nie mogły się wybić i ich zakasować. Przy fortepianie opisywał piosenkę pop, którą po naciskach producenta umieści na następnej płycie – a właściwie dwie, obie o ambitnym i chwytliwym tytule „Ty i ja”. Przedstawił piosenkę, w której wprawdzie pada „I love you”, ale jak sam mówił, to jedna wielka ściema i wcale nie jest o miłości. Gdy komuś w trakcie koncertu zadzwoniła komórka, zapytał: „Jest zasięg?”. Dedykował jeden z utworów nowemu szefowi TVP. No i oczywiście grał i śpiewał, śpiewał i grał… i zapijał Johnny Walkerem 😀

Poza tym z rzeczy niespodziewanych całkowicie – pod koniec występu Martinowi odstrzelił jeden, a potem następny guziczek od akordeonu, w efekcie czego już do końca grali bez tego instrumentu. No i przy „Maszynce do świerkania” Czesław zyskał niespodziewanie w dalszych rzędach małego współwokalistę płci żeńskiej, ku rozbawieniu swojemu oraz widowni.

 

Jakby ktoś chciał trochę zdjęć, to na miejscu był ktoś z Jelonki i są: >>kliknij tutaj<< . Można nawet na upartego znaleźć mnie na widowni (cholerni paparazzi, wszędzie wlizą ;P).

I… kto mi kupi płytkę Czesława? Ładnie proszę…

 

 

* Bo sławę już ma, jak tak patrzę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *