Zasadniczo mi nie zależało (nie pałam szaleńczą sympatią do Łowców), a się miło rozczarowałam. Jednak niektórzy faktycznie zyskują na żywo. Mimo tego, że na ten moment nie jestem w stanie przytoczyć w zasadzie żadnego tekstu, który w trakcie występu mnie powalił (może oprócz tego, że „twój stary wymyśla hasła do Tymbarka”). W każdym bądź razie śmiesznie na pewno było. Chociaż tego to się chyba spodziewałam, bo gdybym nie oczekiwała, że kabaret chociaż ksztynkę mnie rozbawi, nie wydawałabym 45 złotych na bilet i nie szła nawet dla tak zwanego towarzystwa (tak, tak, po raz kolejny piję do moich „krajan”, którzy raczyli nas nawiedzić w zeszłym miesiącu…). Niby wszystko znane z ekranu telewizora, ale, cholera, jednak zażarło. No ale tak, przez telewizor to cię Paweł nie zbombarduje kiełbasą, Maryjusz nie nazwie „panią Dioptrią” ani do twych uszu nie dotrą soczyste słowa wybuczone w emisji telewizyjnej. A i na żywo więcej widać, łatwiej wyhaczać szczegóły, no i reggae Pindura lepiej w uszy wchodzi. W sumie – nie żałuję 🙂
Wniosek nr 1 – Łowcy są ok. Poza sceną też. Z tym, że uwaga, Góra ma skłonności do pożyczania długopisów i obiecywania, że odda, jak następnym razem wpadną.
Wniosek nr 2 – Łowcy wychowują sobie kolejne pokolenie widzów na przyszłość. Takie małe, sześcioletnie czy siedmioletnie brzdące przychodziły po podpis na płytce.
Wniosek nr 3 – Ekipa „wyjazdowa” poszerzyła się nam o Justynę.
Wniosek nr 4 – Przy okazji rozmowy o nadchodzącej Lubańskiej Nocy Kabaretowej okazało się, że antyfanklub Babeczek z Rodzynkiem też się poszerzył. Oprócz mnie i Natalii okazuje się, że „wybitny” babski band nie jest w smak Klaudii, która jak się okazuje miała wątpliwą przyjemność widzieć ich na Festiwalu Kabaretu w Zielonej Górze i jak sama stwierdziła, jej reakcje wyglądały tak: „…yyy… aha… aha… yyyy… aha…” itp. Chociaż po rozmowie z Natalią to kto wie, czy ta nieformalna grupka nie zmieni nazwy na antyfanklub nieudolnych artystek kabaretowych w ogóle, bo niestety jest ich więcej.
I gwoli puenty…
Martens (22:55)
i co, poszlas na koncert Łowców u siebie na dzielni?
Daguchna (22:55)
cieszyłam się, że nie mam 1 rzędu… 😛
Martens (22:56)
czemu?
Daguchna (22:56)
a ty byś chciała, żeby cie Pindur kiełbasą ocharał?
Martens (22:56)
hehehe
Martens (22:56)
no mało 😛
Martens (22:57)
to oni grają jeszcze stinga?
Daguchna (22:57)
grają
Martens (22:57)
biedny 1 rząd
Daguchna (22:57)
biedny 😀
„Niechaj każdy czuje, jak mu buja nerka…”, sialalala… Zdjęcia będą jutro pewnie, o ile jakieś wyszły. Jak czegoś więcej chcecie się dowiedzieć, to pytajcie, bo jakoś nie jestem w stanie pozbierać w całość tego, co zostało mi pokazane 🙂
czyli wrażenie takie jak w większości miejsc: lubisz Łowców czy też mniej, tudzież w ogóle, ale po ich występie nie ma co zbierać 😛
A ja bym chciała być w tym zaszczytnym pierwszym rzędzie. Kiedyś oberwałam z szmacianej wody od Askaniusza i uważam to za ciekawe doświadczenie… xD W ogóle zazdroszczę, bo chyba do wakacji kabaretów nie zobaczę żadnych… ;(
Ej ej ej, siedziałam w pierwszym rzędzie i nikt nie został opluty kiełbasą z bułką 😀 No może trochę wody ze ściery (bardziej ręcznika) na nogi skapło, ale nic poza innymi niezidentyfikowanymi obiektami nie 🙂 Chętnie poszłabym jeszcze raz, o taaak…Co do Babeczek… Jestem za założeniem ich antyfanklubu. I antyfanklubu Fraszki. Toć to zakała polskiej sceny kabaretowej.
Siła rozrzutu rodziła obawę, że jednak ktoś mógł dostać 😀
Wniosek numer 3! ha.! 😀dzięki : **No i cóż chyba mogę tylko powiedzieć, że ze wszystkim się zgadzam. Było naprawdę super. 🙂