KKK 5 – Finał Kabaretowej Ligii Mistrzów

Dlaczego tzw. Kabaretowa Liga Mistrzów (czy jak się toto zwie), której „pojedynki” ostatnimi czasy mieliśmy „przyjemność” oglądać, była konceptem poronionym? Oczywiście oprócz tego, że zestawiano kabarety, których porównywanie w kwestii reprezentowanego humoru jest jak gdybanie nad wyższością Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, a to, co z „pojedynku” wyszło, dostawaliśmy w formie siekano-pasztetowej.

Odpowiedź brzmi – bo zwycięzcą i podług kryteriów tejże „rywalizacji” najlepszym kabaretem wybrano kabaret Paranienormalni, którego to nazwanie „najlepszym” samo w sobie jest żartem. Szczególnie biorąc pod uwagę grupy, które odpadły po drodze: Kabaret Młodych Panów, Kabaret Pod Wyrwigroszem, Kabaret Skeczów Męczących (drugi finalista, co „najzabawniejsze” wypadli o wiele lepiej) czy nawet Łowcy.B. Inny humor, ale ogólnie poziom często niewspółmiernie wyższy. I co? I pstro. Przęciętne „bywalstwo” z Rotundy ponad dopracowane aktorstwo czy niebanalne teksty przedkłada jarmarczne wygłupy i płytkie numery, w kwestii których notorycznie przyłapuję się na rzadkim u mnie odczuciu, że ja z koleżankami przy piwku byłabym w stanie napisać lepsze i których obejrzenie więcej niźli raz u nieco bardziej rozgarniętego widza powoduje „reperkusje”, jak to zwykła krzyczeć pani Frał. Obecność w składzie Michała Paszczyka miała przynieść świeżość, a jak było widać może przynieść obecnie tylko zażenowanie, co ten bez wątpienia zdolny aktor tam u nich robi. Cóż, jemu samemu rozmienianie się na drobne tudzież robienie z siebie czubka bez sensu nijak nie przeszkadza, a fani są zachwyceni i to jest, że tak się wyrażę, najważniejsze. Chociaż niektórzy oddani wielbiciele po ostatnich zarzutach o zaślepienie próbowali udawać obiektywność, rzucając różnymi ogólnikami typu „PNN pokazali same ograne numery” czy „KSM byli lepsi”, ale nietrudno się domyśleć, że na miejscu po ogłoszeniu wyniku było zdychanie ze szczęścia i rzucanie się ukochanym artystom (a może „artystom”?) na szyjki za kulisami. I pomyśleć, że niektóre „zwalały” potem zwycięstwo Paranienormalnych na karby faktu, jakoby rodzina siedziała na widowni. Taaak. Pół Krakowa to siostry Igora, kuzynki Roberta i byłe żony Michała.

Litości. Nie wciskajcie nam kitu, że to ma być najlepszy polski kabaret. Od bidy możecie wciskać, że najpopularniejszy (w Kraku) albo obwarowany największym stadem faneczek. Bardziej to wiarygodne. Tym bardziej, że każdy jak tu stoi będzie w stanie wymienić co najmniej pięć lepszych. W tym kilka takich, które ominęły dalekim łukiem całą tą „ligę” i wyszły na tym jak widać z twarzą. Na szczęście to był finał. Teraz można tylko liczyć po cichu, że TVP porzuci tą koncepcję w takim kształcie na wieki wieków amen. Nadzieja matką głupich, jak podejrzewam, ale co tam, pomarzyć można.

 

 

P.S. Nagrodą dla zwycięzców ma być nagranie pełnometrażowego programu dla Dwójki. Bogowie, boginie, nie lubicie nas, oj nie lubicie.

P.S. 2  Taaak, nie ukrywam, że fakt marnotrawienia takiego talentu jak Michał P. gryzie mnie jak sweter z drugiej ręki.

P.S. 3  Żeby nie było – cały „pojedynek” najchętniej bym taktownie przemilczała. Ale po pokazie KSM-u, który naprawdę dał z siebie jeśli nie wszystko, to przynajmniej dużo, szlag mnie po trosze trafił, że konkurencja pokonała ich tanimi, wręcz prostackimi chwytami. Quo vadis, publisiu rotundowa? – zapytałabym, ale retoryczne to dosyć by było…

3 komentarze do “KKK 5 – Finał Kabaretowej Ligii Mistrzów”

  1. Dopiero pod koniec doszło do mnie, że to finał… Niedobrze… Zobaczymy co nam przyniesie jutrzejsza PAKA;)

  2. Zaraz po pojedynku miałam okazję porozmawiać z kilkoma fanami kabaretów, i co usłyszałam? Że „PNN zmiażdżyli konkurencję” miałam ochotę zapytać czy oglądaliśmy ten sam pojedynek. PNN mimo że pokazali nowe skecze nie pokazali nic nowego. Sposób grania, płytkie teksty, to wszystko się u nich nie zmieniło. Michała mi się w pewnym momencie zrobiło żal, bo wiem że stać go na więcej niż to co pokazał wczoraj, szkoda że marnuje swój talent w takim przeciętnym kabareciku.

    1. No tak, ale czego można się spodziewać po środowisku, w którym coraz częściej od talentów kabareciarza ważniejsza jest jego twarz lub w drastyczniejszych przypadkach tyłek?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *