Miało notki nie być. Wiadomo, „pojedynki” z ostatniego czasu zbywam blogowym milczeniem. Ale z racji przyobiecania sobie, iż obserwować będę rozwój Kanapowego Klubu Kabaretowego, kreślę kilka słów o tej części programu. Tak więc – sorry Norek, ale utwierdzam się w głębokim przekonaniu, że Góral się uwstecznił i nie sprawdza się jako prowadzący. Trąci ewidentnym fałszem, a przynajmniej na tle Marcina, który jest jeszcze bardziej naturalny w swoim zachowaniu niż w premierowym odcinku. Myślę, czy nie lepiej by było pozostawić Wójcika bez zagrywającego się na amen partnera, tym bardziej, iż jest na tyle ujmującym gospodarzem, że z pewnością udźwignąłby ten cały kram w pojedynkę.
„W gościach” przybyli Leszek Malinowski oraz Bohdan Łazuka. Można się przyczepić, że temu pierwszemu nie dano zbyt się rozgadać, chociaż tym, co zdążył powiedzieć, na pewno uweselił atmosferę („O jeny, jeny!”). Drugi gość został powitany przez Górala na kolanach. Marcina. Najmocniejsza scena ze wszystkich „studyjnych” wejść.
Ach. I jeszcze jedno, a chyba tydzień temu tego nie napisałam. Na Boga, wywalić w cholerę te scenki o „zjadaczach chleba” w wykonaniu KMN-u. Typowa zapchajdziura, w dodatku ostro nieśmieszna i niezbyt dobrze zagrana. Jabbar się chichrał chyba tylko z kurtuazji.
A co do pojedynku… Miałam nie pisać. Ale skoro już skrobię o programie, to i coś tam maznę. Pobieżnie. Czy zestawiając ze sobą Kabaret Skeczów Męczących i Łowców.B można wybrać z nich lepszego? Nie. Bo każde z innego bieguna humoru przybyło. I to by starczyło za podsumowanie zarówno dzisiejszego pojedynku, jak i całej hecy tytułującej się mianem Kabaretowej Ligii Dwójki. O ile pamiętam, niegdyś takie miano nosiły podobne pojedynki, ale z jakimś słusznym celem – wylansowaniem mało znanych grup (w ten sposób pod strzechy trafili Ani Mru Mru i Łowcy właśnie). A tutaj sensu nie ma. No chyba tylko taki, żeby TVP miała co w ramach KKK wpuścić, nieletnie fanki mogły się naślinić do ekranu i żeby, jak to ujęła małżonka, na Rotundowej widowni mogło tyłki usadzić trochę ludzia z parciem na szkło i potem jarać się, że ich w TV pokazali (oj, jedna osoba na pewno po dzisiejszym spłonie z podniecenia, a jak nie ona, to koleżaneczki). Chociaż biorąc pod uwagę, że ostatnio układ sali w Rotundzie pospołu ze scenografią uległ zmianie, także w porównianiu do wcześniejszych pojedynków i nagrań w ogóle rzutów na widownię jest niewiele. Na szczęście, jeśli komuś nie w smak ludzie kiepsko obdarzeni urodą przez Matkę Naturę, którym kilka sztuk imprezy w Kraku nawiedza podejrzanie za często. Z drugiej strony widz przed telewizorem chce oglądać artystów, nie publikę. A że”pojedynki” owe są orżnięte do niemożności… Dzisiejszy o dziwo nie rzucał się wyraźnie w oczy masakrycznym „postrzyżeniem”. Może i tylko dlatego, że zostawili skecze-ciągutki, czyli te, które najdłużej się ciągną.
I to by było na tyle.
jak zawsze wszystko dosadnie i profesjonalnie napisane 🙂 no ta scena kiedy Góral siada na kolana Jabbara mnie powaliła xD no i Robert musi oddać Marcinowi swojego grata, bo przegrał zakład :PJak już wcześniej gdzieś Ci chyba pisałam w komentarzy, nie umiem tak obiektywnie oceniać jak Ty. na początku jak dowiedziałam się, że będzie taki program to myślałam, że więcej będzie tam śmiesznych rozmów niż występów i chyba bym tak wolała – takie spontaniczne rozmowy i może trzy, cztery skecze. chociaż w sumie nie narzekam na KKK 🙂 dla mnie dwaj panowie prowadzący dobrze sobie radzą (nie omieszkam jednak powiedzieć, że Marcin lepiej, według mnie, radzi sobie od Roberta, ale cóż ma powiedzieć fanka AMM :P) no i tu się zgadzam – wyjadacze z okrągłego stołu czy jak to się tam nazywa nie bardzo mi też pasuje ;/notka jak zawsze świetna 😉 i możesz mnie informować zawsze o nowych notkach, chętnie poczytam, coś skomentuje, dla mnie to nie spam, jeśli Ty też wypowiadasz się na temat notki (a wypowiadasz się :D)się rozpisałam xPpozdrawiam ;] http://www.animrumru.blog.onet.pl
Długość komenta mnie zniszczyła xD Ale nie, żeby jakiś przytyk, po prostu mało takich jest i każdy cieszy ;DW sumie też gdyby to ode mnie zależało, to byłoby coś tak jak mówisz, więcej gadek i pojedyncze skecze (coś jak „KabareTOP”), ale jak ni ma, to nie-wzorem innych staram się zadowolić się tym, co dostaliśmy. Swoją drogą, wcale nie ochłap taki.A czy profesjonalnie napisane? Cały czas się uczę, także… także tego 😀
hehe długie komentarze fajnie się czyta, też je lubię 😀 masz rację trzeba się cieszyć z tego co jest 😛 no i na serio mówię, że profesjonalnie napisane – z polskiego pewnie same 5 masz jeśli chodzi o wypracowania i nie tylko zresztą xD to już wiem, kto mi będzie odrabiał zadania xD hehe żartuję :PPja mieć nadzieję, że kiedyś pisać tak dobrze jak Ty xDpozdro!www.animrumru.blog.onet.pl
rozumiem, że jak ktoś urodą nie grzeszy, to od rotundy i realizacji tvp won? może na dodatek jakiś zakazik wychodzenia z domu, żeby wrażliwych oczu nie razić? a co do usadzania się na widowni, rozważyłaś może, że niektórzy tam chodzą, bo lubią? i, że tak naprawdę poza tymi rotundowymi eventami wiele kabaretowych koncertów się nie odbywa zbyt regularnie? zgodzę się natomiast z doborem kabaretów do pojedynków, jak dla mnie idiotycznym. a jako odpowiedź do notki z 12.03 mi się od razu nasunęła pieśń Starszych Panów „Zimy żal”. ach, Stępowski :)pozdrawiam z coraz bardziej na szczęście wiosennego Krakowa! 🙂
errata, do samej siebie ;)”i, że tak naprawdę poza tymi rotundowymi eventami wiele kabaretowych koncertów się nie odbywa zbyt regularnie?” <- w Krakowie ;-)"a co do usadzania się na widowni, rozważyłaś może, że niektórzy tam chodzą, bo lubią?" <- i chcą dobrze widzieć.widzę, że pod tym co pisałaś kryje się coś więcej, że pijesz wyraźnie do konkretnych osób, ale jako, że bywałam w rotundzie na realizacjach i O ZGROZO było mnie raz widać w tv (tak, jarałam się, mało ze śmiechu nie umarłam - ukamienujcie mnie), czuję się w obowiązku zareagować i być asertywną 😀
Powiedzmy sobie, że tu nie chodzi o twarz – po prostu pewne osoby, które Rotundę nawiedzają i które mam wątpliwą przyjemność znać, są po prostu albo wredne albo fałszywe – a to przecież równe brzydocie, czyż nie? 🙂 Znam też ludzi całkiem nieurodziwych, a są dla mnie ładni, bo są ładni w środku. Takie dosyć logiczne.
e nie, ludzie wredni nie są brzydcy! fałszywi – jak najbardziej, ale wredni – nieeeee 😉
W takim wypadku mamy garść fałszywców na Rotundowej widowni 😀