Że powtórki potrafią być pożyteczne, to niby wiem, ale mimo wszystko zawsze jestem lekko zaskoczona. Po sobotniej powtórce „Mulę Stróż” – telewizyjnej „pełnometrażówki” Kabaretu Pod Wyrwigroszem – poczułam się dostatecznie zmotywowana, by wreszcie po ponad roku od otrzymania zapoznać się z ich płytą „Z ziemi polskiej do Wolski”. To się nazywa fachowo brakiem czasu… albo opóźnionym zapłonem.
Całe wydawnictwo jest ładne (przezacne zdjęcia członków kabaretu na okładce i wewnątrz) oraz dosyć spore, albowiem oprócz płyty DVD z najlepszymi skeczami z lat 2002-2007… niespodzianka – płyta CD z odcinkami audycji „Między Bugiem a prawdą” z sezonu 2006/2007. Miłe, bo z tego, co zauważyłam, wśród kabaretowych „diwidi” raczej niepowszechne. Sama właściwa płytka zawiera włącznie z zapowiedzią Tomasza Olbratowskiego 13 numerów. Skeczy i piosenek, mniej i bardziej znanych. Są hity: „Trzech Tenorów”, „Wywiad z Alfredo”, „Bardzo tanie latanie” (osobiście wolałabym tytuł „Nie podoba mi się ten bilet za złotówkę” :P) czy „Wywiad z Końcem Świata”, ale i numery dla najnowszej „fali” fanów właściwie nieznane, a dla tych starszych – w tym i dla mnie – stanowiące miłe przypomnienie początków przygody z Wyrwigroszem: chociażby „Policjanci” i „Uświadamianie Martynki”. Swoją drogą to drugie zabija od samego początku, mimo, że wersja z płyty znacznie różni się od tej, którą zapamiętałam z telewizji sprzed lat (m.in. puentą – jednak tamta stara była zgoła dosadniejsza). I ostrzegam – jedno spotkanie z Martynką sprawi, że nie zapomnicie jej do końca życia… 😀 Na płycie można też znaleźć rzeczy bardziej „występowe”, chociażby opowiastkę o truskawkowym polu (co do której mam 100% pewności, że nie pojawiła się w TV ani razu) czy skecz o Braciach Kapujących. Technicznie całość wyglądała całkiem nieźle… oprócz przejść między skeczami. Wyglądają jak wciśnięte na siłę, a i graficznie przypominają jakąś zabawę na amatorskim programie do obróbki. Dzięki bogom to jedyna rzecz, jakiej mogę się czepić. Zresztą, dobry repertuar nawet przy wizualnych niedoróbkach wybroni się sam. Z dodatków oprócz wspomnianej płytki audio jest ponadto niestety tylko minireportażyk zza kulis audycji „Między Bugiem a prawdą”. Zacny, ale… kurczę, mało!
Tjaa, hasło „kurczę, mało!” jest adekwatnym podsumowaniem tego DVD. Nie jest złe, jest znacznie więcej niż poprawne, ale pozostawia niedosyt. Ale biorąc pod uwagę, że niedosyt jest zawsze lepszy niż przesyt, można to potraktować jako plus.
Także tego… Nie ma się co rozwodzić, każdy miłośnik Wyrwigroszy i każdy miłośnik dobrego kabaretu w ogóle powinien się w to wydawnictwo zaopatrzyć. Podobnie młodzi fani, coby się doedukować, jak wygląda kabaret, który mimo 15 lat na karku trzyma nieustanną dobrą formę. W tzw. obiegu (czyli w dobrych sklepach i Empikach) chodzi po około 40 złotych, w sprzedaży powystępowej (czyli po występach kabaretu) po jakieś dziesięć złotych mniej.
Mówiąc szczerze kiedyś przepadałam za Wyrwigroszem, ale jakoś gdy zaczęli śpiewać 'Jesteś spalona’ z playa troszkę jakbym straciła dla nich szacun, którym niewątpliwie ich darzyłam… Może to jest chwilowe, ale aktualnie nie mam ochoty na ich 'diwidiu’…
Doprawdy, fascynujące :>
Wiem, nawet bardzo
ja tam lubie Wyrwigroszow ;] DVD nie widzialam, moze kiedys zakupie ;)pozdro! http://www.animrumru.blog.onet.pl
Nie przepadam za Wyrwigroszami…Jakoś tak…Nie lubie i już.