W jakim kraju ja żyję, u licha?
Zamiast ścigać prawdziwych przestępców, wytacza się procesy emerytom. Jaruzelski i spółka mają być sądzeni za stan wojenny jak grupa przestępcza. A prawdziwym grupom przestępczym nasze cudne sądy nie potrafią niczego udowodnić, chociaż na pewno jest co. Ale nie, ale nie. Lepiej zrobić widowisko z procesu „zbrodniarzy komunistycznych”. Bo, jak to ktoś kiedyś napisał na jakimś forum internetowym: „Kaczorki nie dają nam chleba, ale igrzysk jest od cholery”. A najśmieszniejsze jest to, że gdyby stan wojenny nie został wprowadzony, to 90% tych, którzy będą zasiadać na sądowych ławach oskarżycieli, nie dożyłaby pełnoletności. Bo wprawdzie nie ma gwarancji, że wojska radzieckie wkroczyłyby na teren naszego kraju, ale za to jest pewne, że Czechosłowacy wpadliby, żeby podziękować nam za bratnią pomoc w ’68.
Ogółem wszystko, co komunistyczne, jest zUe. Tylko dziwnym trafem… jakie szkoły dały wykształcenie tym wszystkim antykomunitycznym mądralom? Haha. No właśnie.
A tak na marginesie – w Polsce nie było komunizmu w typowej formie, tylko ustrój socjalistyczny. Nie wiem, jaka to różnica, ale te wszechwiedzące „wykształciuchy” chyba powinni wiedzieć, ne? Czasami sobie tak wisielczo żartuję, że w rzeczywistości różnica pomiędzy poprzednim ustrojem, a obecnym polega na tym, że włazimy w tyłek innemu Wielkiemu Bratu.
Próbuje się nam wmówić, że każdy, kto współpracował z SB, to świnia i kawał szmaty. A guzik prawda. Nie każdy, to poszedł na współpracę (albo mówiąc dokładniej, został do tego zmuszony – bo tak było w sporej części przypadków), cokolwiek znaczył. Zazwyczaj był tylko papierowym współpracownikiem. Ale mimo to taki „kwiatek” w życiorysie to teraz świetna okazja do umniejszenia czyjejś wartości w oczach ogółu. Że też pozwolę sobie przytoczyć piękny cytat z jednego ze skeczy o rodzince Kresowiaków autorstwa niezrównanego Kabaretu Pod Wyrwigroszem: „Oni mieli agenta, z którego zrobili bohatera (chodzi o Anglików i Jamesa Bonda – przyp. aut.), a my mieliśmy bohatera, z którego zrobiliśmy agenta”. Nietrudno zgadnąć, o kogo mi chodziło.
Ponadto państwo chce przyciąć byłym oficerom SB emerytury do najniższej możliwej kwoty, tzw. opinia publiczna nazywa to „podstawowymi zasadami przyzwoitości”, „słuszną karą” i chełpi się, że dzięki temu wybrykowi Skarb Państwa zaoszczędzi coś koło 600 milionów złotych. Z kolei jeden z byłych „esbeków” stwierdził, że „na starcach najłatwiej zrobić dintojrę”. I raczej ku temu bym się skłaniała. Możeby lepiej rząd obniżyłby sobie dietki do najniższej możliwej kwoty? Wtedy zaoszczędzilibyśmy o wiele więcej, a i od dziadków by się odczepili.
Skoro to jest zUe, to co jest dobre, wedle tych kanonów? Martyrologiczny patriotyzm, czyli brzydziej mówiąc rzyganie krwią za ojczyznę i zapierdzielanie z szabelką na czołgi. Młodzież w ramach kanonu lektur musi czytać „Kamienie na szaniec” i „Syzyfowe prace”, w wypracowaniach zachwywać się nad heroizmem ich bohaterów, a ponadto jest zaganiana do kina na filmowe laurki typy „Katyń” (ntb. lansowane na siłę za granicą – ładna reklama, oj po zbóju). Propagowane wzorce to małolaty bawiące się w żołnierzy, człowiek – żywa pochodnia, wieśniak mieszkający w cyrkowym wozie czy górnicy, którym zamiast pracować zachciało się protestów i którzy sami sobie na głowę ściągnęli ZOMO i kupę problemów z odstrzeleniem łba włącznie. Za swoje „odważne czyny” stawia się im pomniki, ich imionami nazywa się ulice (a niektórzy kombinują, żeby nawet stadiony).
A. Zapomniałabym. Dobre jest też żądanie pieniędzy – „słuszne żądanie” – za „złe uczynki”. Odszkodowań żądają wszelakie „ofiary ustroju socjalistycznego”, z różnymi „rodzinami ofiar z >>Wujka<<” na czele. Pieniędzy chcą rodzice zamienionych w szpitalu dzieci, jak i one same, już dorosłe. A ja bym chciała odszkodowanie za 3 lata w gimnazjum różniącym się od domu wariatów tylko tym, że w wariatkowie personel jest normalny. I co, dostanę?
Definitywnie pieni to wszystko – nie tylko mnie zresztą. Zastanawia mnie tylko, że skoro tak wiele osób ta absurdalna rzeczywistość wnerwia, to czemu dalej tak jest? Może dlatego, że za dużo jest ludzi, których zdaniem tak powinno być? A może tylko i wyłącznie ze względu na nieodpowiednych ludzi u władzy? Nierzadko przecież jest tak, że poglądy rządzących nijak nie pokrywają się ze zdaniem ludu. No, ale tych ludzi ktoś wybrał przecież…
To wszystko sztyni zgniłą skarpetą.
Czerwona dolina, czerwona dolina!…
Czerwona dolina precz.
P.S. Miałam ten tekst jeszcze dopieścić – jako jedną z manifestacji tego wszystkiego, co mi nie pasi i mnie uwiera – ale po niusie, że w Pradze imieniem Siwca nazwali ulicę, nie wyrobiłam. Znowu się potwierdziło, że takie rzeczy to domena wszystkich ex-demoludów.
Daguś, a co by Ci się podobało, lub – zaryzykuję – podoba?
Moja babka od polskiego mi się podoba. Ostatnio zaplusowała u mnie dygresyjką, z której wynikało ni mniej, ni więcej, że owszem, czasy nie były najlepsze, ale niektórzy sobie sami je dodatkowo uprzykrzali. Jak to dała za przykład: robotnika buntuje się, nie idzie na pochód pierwszomajowy i obcinają jej premię. Ona jest dumna, że się postawiła systemowi, ale za to jej dzieci nie będą sytę. Wniosek taki, że w pewnych okolicznościach „ideały” trzeba sobie schować w kieszeń, bo nimi dzieci się nie wykarmi.A bardziej by mi się podobało, jakby ludzie zaczęli zajmować się przyszłością, zamiast ciągle rozdrapywać przeszłość, a politycy dawali nam chleba, a nie igrzysk.