Dzień Wolnej Myśli Artystycznej

http://daguchnatoja.blog.onet.pl/2,ID101244242,index.html

To już rok. Strasznie szybko. Można rzec, że to było pierwsze „przejście na wyższy poziom Jedi” (drugie nastąpiło 20 września, ale o tym innym razem). Jakieś poważny krok ku artystycznej dojrzałości czy coś…

„Myśl artystyczna winna wolną być”.

O, dobre to. Sama wymyśliłam dzisiaj, wracając z konsultacji z fizy.

W okresie posthiwayowskim zaczęłam pisać scenariusz, roboczo ochrzczony tytułem „Układ wewnętrzny”. Teraz piszę drugą wersję, bo pierwsza nagle, nie wiedzieć czemu, wydała mi się być trochę nie tego. Ale tak sobie myślę – może nie powinnam? Może chodzi o to, żeby mieć odwagę zaprezentować swoją twórczość bez cięć i przeróbek, lejąc całkiem na to, czy inni to kupią. Nawet, jeśli zjeżdża to na tereny autentycznie awangardowe. Tylko jak w obecnych, skomercjalizowanych i złych dla polskiego kina czasach to nie jest takie proste. A co tam!

Szczerze mówiąc jeśli prawdziwi artyści spasują, to jaką przyszłość ma nasza kinematografia?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *