Wuzzlandia (2): Rozwiązanie zagadki

No i tajemnica się rozwiązała sama. Z tego co wiem od różnych znajomych z forów poświęconych starym bajkom „Wuzzle” wyemitowano w Polsce najprawdopodobniej w roku 1988. Zwyczajnie nie mam prawa pamiętać.

Zaczynam wierzyć w reinkarnację 😉

4 komentarze do “Wuzzlandia (2): Rozwiązanie zagadki”

  1. Daga, a wiesz ze nie mozna wierzyc w reinkarnacje?Przynajmniej w/g niektorych autorow, bo to tak jak bys chciala wierzyc ze drzewo jest drzewem,a woda jest woda. Reinkarnacja poprostu jest (lub jej nie ma) – ale nie bardzo mozna w nia wierzyc – to tak z moich skromnych badan na ten temat. Jednym z argumentow „za” bylo pytanie, dlaczego jedni maja 7 min zycia aby udowodnic czy ida do nieba, czy piekla, a inni musza meczyc sie 70 lat. Gdzie tu boska sprawiedliwosc. Kolejne karnacje jako droga do doskonalosci, daja nam prawdziwa szanse udowodnienia jacy jestesmy + ew. szanse poprawy (teoria karmy)Dlugo szukalem argumentu „przeciw” i chyba go znalazlem, jest to bodajze w ewangelii sw. Lukasza, jak to pan najmoje pracownikow do zbierania winogron. Pozniej robi drugi nabor i trzeci. A po skonczonej pracy wszystkim placi tyle samo – i budzi sie sprzeciw ludzi z pierwszego naboru, dlaczego ci co pracowali najkrocej dostaja tyle samo co oni (pracujacy najdluzej). I pan odpowiada, ze umowilem sie z wami na taka zaplate i sie zgodziliscie, wiec wiecej nie dostaniecie, a to ze im daje tyle samo (czyli duzo za malo pracy) to juz moja sprawa bo place swoimi pieniedzmi i nie wam jest rostrzygac czy czynie zle czy dobrze (lub jakos tak). Jest to wybiny kontrargument, poniewaz nie nam (smiertelnikom) jest oceniac czy 7 min kontra 70 lat to jest uczciwe, czy nie uczciwe.Niestety, brakuje mi kogos komu moglbym ten kontrargument przytoczyc.A co do Wuzzli, to bardzo metnie pamietam ta kreskowke, a jednak byl taki odcinek, w ktorym dostali nasionko drzewa pienieznego. Zasadzili i uroslo im piekne drzewko, a na nim portmoneki, w ktorych byly zielone (czyli dolary). Mogli zrywac tylko po kilka listow (zielonych) co tydzien, jednak brak cierpliwosci spowodowal ze kazdy skubal po dolarze bez namyslu i wkoncu drzewko im uschlo. Oczywiscie zeby urwac kilka dolcow, kazdy sie zakradal i mowil przy tym ze przeciez nic sie nie stanie jesli wezme sobie kilka tych banknotow 😉 Ale wsumie to najfajniejsze byly te portmonetki chyba fioletowe – lady mialy kolor 😉

    1. Eee…W sumie ja się na tym nie znam, więc się nie odzywam.A „Wuzzle” w wersji polskiej już mi się skądś ściągają, więc już niedługo sobie obejrzę 🙂

  2. Ale ja jestem wapniak…Z drugiej strony baaardzo barkuje mi „meskich rozmow takich o zyciu i smierci, a rano zrobie jajecznice”BTW. Tak na upartego, to potomstwo Osla i Smoczycy, tzw. „jak ja lubie krzyzowki” tez chyba mozna nazwac Wuzzlami?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *