No angels

Można powiedzieć, że postawiłam na swoim. Wczoraj zagralismy jasełka przez tzw. ciałem pedagogicznym, pozostałymi pracownikami szkoły, emerytami i grupką „przypadkowych” osób (m.in. moją mamą).

Pytanie – ile można „wyciśnąć” z epizodu anioła?

Ano wiele.

Ale nie uprzedzajmy wypadków.

Postanowiłam trochę wysilić się na oryginalności w kwestii stroju. Widzieliście kiedyś anioła w z lekka „hippisowskiej” spódnicy z nibykrzyształkami, bluzce z napisem z mniejszych nibykryształków, rękawiczkach i pelerynie z futerkiem? Na dodatek pelerynka była złotawa, ozdóbki na spódnicy – kolorowe, a futerko się leniło? Nie? To byście zobaczyli 🙂 Na tle koleżanki – Archanioła i koleżanki – Drugiego Anioła jednak się wyróżniałam ;D Za to aktorsko postanowiłam się wczuć. Mój anioł w zamyśleniu przygląda się wszystkim wydarzeniom (charakterystyczna ręka pod brodą 🙂 ), a gdy już się odzywa, to raczej nie po anielsku (co się dziwić, ja chciałam grać diabła ;P).

Po zejściu ze sceny miałam niejasne przeczucie, że coś mi nie wyszło.

Jednak po kilku miłych opiniach widzów usłyszanych następnego dnia stwierdziłam, że dałam radę 🙂 Ale następnym razem się już tak nie wkopię – ja chcę być Diabłem 😉

 

Aha – dowiedziałam się, że z tego castingu do Młodzieżowej Sceny Dramatycznej przyjęli wszystkich oprócz mnie. Chyba faktycznie to jakiś spisek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *