Na dzisiaj z polskiego zadane mieliśmy przygotować w parach scenkę z „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza, a konkretnie fragment z lekcji polskiego. Ja z braku pary (wynikającego ze względów, że tak to ujmę, mieszkalnych, a także wyuczonej przez życie filozofii „Umiesz liczyć? Licz na siebie”) obryłam całą scenę sama. Tak, SAMA. I sama to zagrałam. Trzeba było widzieć, jakie polonistka zrobiła wieeeelkie oczy 😀 Myślałam, że spalę, po i tekst nie do końca „wyumiany” i strach ,że człowiek fizycznie się nie wyrobi… Bo cały występ polegał na wstawaniu i nakładaniu karykaturalnych okularów pożyczonych od mamy do roli profesora oraz siadaniu i zrzucaniu bryli do roli ucznia. Ale, ku mojemu zaskoczeniu, skończyło się wielką owacją klasy i szóstką w dzienniku.
Podsumowując – panie, panowie, oto wystąpił po raz pierwszy jednoosobowy kabaret Po Godzinach! 🙂