Dzień Smutopodległości

Dzisiaj zaciągnięto nas trochę jakby siłą na apel z okazji Święta Niepodległości.Spełniły się moje najgorsze przypuszczenia.Było konwencjonalnie-wykonawcy stali sobie rządkiem przy tablicy z napisem „Święto Niepodległości” oraz mapą przedwojennej Polski z datą 11.11.1918,przed nimi niby ołtarzyk z czerwonym obrusikiem i świeczkami i w takiej „scenografii” deklamowali z zadęciem (a nawet nadęciem).Wyrzucali z siebie wyuczone teksty,nie siląc się nawet na krztynkę naturalności.Było patetycznie-bo w klimacie „o,jacy my jesteśmy bohaterscy jak nikt,jak my walczyliśmy o Polskę,męczennicy prawie”.Ale to akurat taka nasza narodowa przypadłość-jakby inne państwa nigdy nie były tak oddane swojej ojczyźnie :/ .Było w gruncie rzeczy żenująco-wykonawcy śpiewali a capella,chociaż nie jest problemem załatwienie sobie w naszej szkole akompaniatorów,co poniektórzy fałszowali,a poza tym okazało się,jaką spektakl zieje fastrygą i prowizorką,gdy „artyści” zapomnieli tekstu.Ok,gdyby się zdarzyła jedna pomyłka,to nic,każdemu się może zdarzyć,ale żeby co najmniej cztery?Żeby nie było-szanowne koleżanki i koledzy,a także nauczyciele odpowiedzialni za ten apel,ja naprawdę podziwiam wasze dobre chęci,ale w takiej formie nie da się przemówić do młodzieży.Mam nadzieję,że to tylko taki wypadek przy pracy i że na 3 maja nie poczynicie tych samych błędów.

P.S. Jakby co,to mam pomysł na niekonwencjonalny spektakl o Święcie Konstytucji 3 Maja-jeżeli pani zajmująca się tymi sprawami wyrazi zainteresowanie,to napiszę i wyreżyseruję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *