Piszę tą notkę tylko z kronikarskiego obowiązku. Bo właściwie nic szczególnego się nie działo. Był Sylwester w domu, jak co roku. I wyglądał mniej więcej tak – stół, telewizor, ajerkoniak (brrrr!), komputer, telewizor, stół, północ, szampan, petardy, szopka noworoczna, Kabaret Moralnego Niepokoju i Ani Mru Mru w TV.
Mało fascynujące w sumie.