Poszłam. Wybyłam na Neo-Nówkę (tak, tak, pisze się Neo-Nówka, a nie Neo-nówka ;P). Ludu mało, więc o miejsce w „pierwszym rzędzie” (czyt. pod barierką) nietrudno. Najpierw nasza lokalna duma o wkurzającym wyszczerzu – Jacek Ziobro jako konferansjer i jeden z artystów. Oczywiście nie mogło zabraknąć Silvi.. tfu!… Silvio Berlusconiego – i bardzo dobrze, bo potrzebne były numery, które rozgrzeją nieco sztywną publikę. Poza tym objawiła się nam Miss Siedlęcina („lajk a weeerdżyyyyn” xD), niejaka Alicja Kozłowska (Ziobro w rudej peruce… mimo wszystko mało seksapilu xD). A ponadto usłyszeliśmy bajkę o Czerwonym Kapturku po… czesku (z której to najgłosniej się śmiała… czteroletnia dziewczynka, która oglądała występ, siedząc u mamy na rękach. Po szaleństwach Ziobry (bajeczka rozruszała publikę co nieco) na scenie zjawiła się gwiazda wieczoru ^^ – kabaret Neo-Nówka. W okrojonym składzie, bo Miśka Paszczyka gdzieś posiali (Romek mówił, gdzie jest… na Krymie chiba… nie wiem, nie dosłyszałam). I tak mieliśmy oryginalny występ z Jackiem Ziobro w roli sąsiada w skeczu „ZOMBi” (to jego „Czego?!?” mnie rozwaliło… xD Podobnie jak odpowiedź Gawlina jako policjanta: „Zaraz panu powiem, czego!” xD), Miśkiem Gawlińskim w roli księdza, Romkiem w roli moherowej Tereski i złomiarzami na dokładkę (a jakieś 15 minut później na Dwójce leciał „KabareTOP” xD). Muszę przyznać, że wrażenie nieziemskie. Lubię takie występy, bo są… inne. Wiem, że to głupio brzmi, ale taka prawda. I tu będzie króciutka rozprawa o tym. Gawlin w roli księdza wypadł świetnie. Jego kapłan jest wyraźnie istotą uduchowioną. W wykonaniu Paszcza też taki jest, ale tak jakoś… słabo to jest zaakcentowane. Z kolei Tereska w interpretacji Romana nieszczególnie przypadła mi do gustu. Jednak ta rola wymaga wyrażania niemalże przerysowanych uczuć, a jak wiemy Romek jest typem aktora posługującego się techniką powściągliwej emocjonalnie gry.
Co potem? Powiem tyle – dziesięciominutowa rozmowa z Romkiem i Gawlinem. Zajedwabiście miła rzecz. Nie potrafię tego inaczej opisać.
K…a, ja ich kocham i tyle ^^
P.S. Do ZN – co się dało przekazać, to przekazałam 😀
Edit: No i zapomniałam o czymś. Miałam przyjemność poznać techniczną kabaretu – Gosię Żmudę, zwaną Gosławą. Miła babka 🙂
Ja wolę w TV oglądać kabarety, przynajmniej bym usłyszała czy ten gość jest na Krymie czy w Rzymie… a może we młynie? 😛
Dag, ich nie można nie kochać :)dzięki za przekazanie i informację :)A takie jednorazowe, wyjątkowe występy są fajne – właśnie dlatego, że są jednorazowe. 🙂
tego. chyba te 10 minut przekazywałaś pozdrowienia XD
Nieprawda ;P
Kocham Neonówkę!!!!!! Oni są super!!!Mohery mnie rozczulają.kabaretdno.blog.onet.pl
to widze,ze sie odbrze bawiłaś xD xD nie ma to jak stac przy barierce ;))