Dzisiaj wyciągnęli nas do JCK-u na spektakl teatralny.Odpadły nam dwie i pół lekcji,a tak poza tym to warto było 🙂 Przedstawienie „Król Edyp” na podstawie tragedii Sofoklesa w reżyserii Marka Kality to wspólny projekt krakowskiego teatru Atelier i Stowarzyszenia Dialog.Nader udane to przedsięwzięcie.Król Edyp w interpretacji Tomasza Piaseckiego jest autentycznie pełnokrwisty,rysowany mocną kreską i w ogóle…Reszta obsady (Ewa Sąsiadek,Szczęsny Wroński) wypada nieco bladziej (ale tylko nieco :D).Interpretacja jest dosyć nowatorska.Mamy ascetyczną scenografię,niemalże współczesne stroje (np.Kreon pomyka w białym garniaku i czarnych okularach),poza tym aktorzy (poza panem Piaseckim) wcielają się w po dwie lub trzy role.Ale dorzucę do tej sielskiej krainy grysik z kuwetki dla kota-muzyka,wzorowana na antycznej muzyce grackiej,w zamyśle miała podkreślać klimat,w praktyce denerwuje lub wręcz śmieszy,co w wypadku tragedii może być gwoździem do trumny.Ale w sumie spektakl był ciekawy i pozostawi po sobie niezapomniane wrażenia-w szególności dlatego,że w jednej z początkowych scen grający Kreona Szczęsny Wroński odpala papierosa,a ja akurat tak siedziałam,że dym szybko do mnie dotarł :D.Prawdziwy minus przynaję jednak publiczności,a konkretnie paru,nie bójmy się tego słowa użyć,imbecylom bawiącym się podczas przedstawienia telefonem komórkowym.Chyba ktoś za wcześnie wypuścił ich z gimnazjum.
jak dla mnie to przedstawienie było nudnee..połowa spała..albo nie miała co robić i dlatego bawiła się komórkami…No ale masz prawo do swojego zdania :P:P:P
Ale z drugiej strony brzdąkanie komórkami w teatrze jest niekulturalne.